Teściowa cały czas nastawia męża przeciwko mnie, nazywając mnie złą żoną i gospodynią
Oczywiście, wiele osób nie dogaduje się z teściowymi. I nikogo to nie dziwi. Wydawałoby się, że to nic niezwykłego — zwyczajna sytuacja. W końcu każda kobieta uważa siebie za najlepszą gospodynię. Poza tym muszą dzielić jednego mężczyznę. I dla każdej z nich ten mężczyzna jest najlepszy, najukochańszy, najważniejszy w życiu.
Jednak sytuacja w naszej rodzinie przekracza wszelkie granice. Na początku nasze relacje były całkiem dobre. Spotykaliśmy się z przyszłym mężem przez rok, potem się pobraliśmy. Żyliśmy szczęśliwie. A po narodzinach dziecka zaczęliśmy się jakoś oddalać od siebie. Codzienne obowiązki, praca męża — odmawiał mi w czymkolwiek pomagać.
Nasze dziecko ma zaledwie półtora roku. Niedawno dowiedziałam się o kolejnej ciąży — teraz urodzę syna. Ciężko mi pracować, łączyć to z opieką nad córką, jestem bardzo zmęczona. A kiedy sprzątam lub gotuję, mąż po prostu siedzi bezczynnie. Nie interesuje go ani córka, ani ja. Gra w gry komputerowe, rozmawia w mediach społecznościowych. I tak każdego dnia. Trudno mi to wszystko znosić. Rozumiem, że raczej się nie zmieni.
A do tego jeszcze teściowa dolewa oliwy do ognia. Cały czas nagaduje na mnie swojemu synowi, nazywając mnie złą gospodynią i żoną. Uważa, że zarabiam za mało. A co to za osoba? Czy to nie mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę? Kobieta powinna dbać o domowe ognisko, utrzymywać porządek w domu. Mamy prawie dwoje małych dzieci. Zamiast pomocy od bliskich, co otrzymuję?
Moja cierpliwość się skończyła i postanowiłam poważnie porozmawiać z teściową. Powiedziałam jej wszystko, co o niej myślę i o jej zachowaniu. Zaczęła krzyczeć, powiedziała, że jestem dziwna i że jej syn powinien mnie zostawić.
Najgorsze jest to, że mąż nie uznał za stosowne, żeby mnie bronić. Nie stanął w mojej obronie przed swoją matką. Teraz zastanawiam się, jak dalej żyć. Sama raczej nie poradzę sobie z dwójką dzieci.
