Teściowa jeszcze nie wiedziała, że była nagrywana na wideo. Zostawiliśmy mieszkanie pod opieką teściowej, ale po tym, co zobaczyliśmy, długo nie mogliśmy dojść do siebie
Nigdy nie widziałam mojego męża tak przygnębionego. Siedział w kuchni i patrzył w jeden punkt.
– Co się stało? – zapytałam od progu.
Maksim spojrzał na mnie tak, że aż mi się zrobiło nieswojo. Wzruszył ramionami i powiedział:
– Nawet nie wiem, Weronika, jak ci to powiedzieć… Dlatego przez telefon nie potrafiłem nic wyjaśnić. Sama zobacz.
Odwrócił ekran laptopa w moją stronę i włączył wideo. To była nagranie z kamery monitoringu, którą zamontowaliśmy w naszym salonie.
Tę kamerę zainstalowaliśmy miesiąc temu. Wtedy byłam najszczęśliwsza na świecie.
– W końcu jedziemy na wakacje! Po raz pierwszy! Dziękuję! – krzyczałam, obejmując męża. – Jestem taka szczęśliwa!
Krzyczałam jak szalona, całowałam Maksima, a on tylko się śmiał. On też był szczęśliwy.
Niedawno zmienił pracę, zaczął dobrze zarabiać. Udało mu się zaoszczędzić na wakacje i potrzebne wydatki. Dzisiaj zrobił mi taką niespodziankę.
Wyjazd był zaplanowany na trzy dni później. Następnego dnia pobiegłam do sklepów: kupiłam kostium kąpielowy, nową sukienkę, w sumie nowe ciuchy na wakacje. Spakowaliśmy torby i odliczaliśmy dni do wyjazdu.
Dzień przed wyjazdem poprosiliśmy mamę Maksima, Olgę Witalijewną, żeby przyjechała do nas. Chcieliśmy jej pokazać, gdzie co leży w naszym domu. Mieliśmy wyjechać na trzy tygodnie, a w domu zostawał nasz kot Persik.
– Olga Witalijewna, może zabierzecie go do siebie? – zapytałam teściową. – Po co codziennie przychodzić?
– O nie, – od razu odmówiła teściowa. – Nie lubię zwierząt w domu. Będzie drapać meble, włazić na firany, będzie czuć zapach. Będę przychodzić tutaj, dwa razy dziennie. Nakarmię kota, pogłaskam, pobawię się z nim – i pójdę. Tu niedaleko. Wyjedźcie spokojnie!
Po jej wyjściu Maksim zaproponował:
– A może zainstalujemy kamerę w salonie? Będziemy czasem sprawdzać, co robi Persik. Jak coś się stanie – zadzwonimy do mamy. Przyjdzie.
Pomysł mi się spodobał. Maksim zamontował tę kamerę, którą później tak bardzo przeklinaliśmy.
Następnego dnia wyjechaliśmy. To były trzy tygodnie szczęścia: morze, piasek, wycieczki, nocne spacery, romantyzm…
Wieczorami podłączaliśmy się do naszej kamery w salonie: Persik bawił się zabawkami, spał, biegał. Byliśmy spokojni o niego.
Po powrocie kamery nie usunęliśmy.
Wczoraj wieczorem Maksim zauważył, że z półki zniknęła jego ważna pendrive. Były na nim bardzo ważne dokumenty. Przeszukaliśmy cały dom, ale nie znaleźliśmy go.
– Sprawdzę jutro nagrania z kamery – powiedział Maksim. – Pewnie Persik bawił się nim i gdzieś schował. Może uda mi się zobaczyć, gdzie.
Najwidoczniej Maksim obejrzał nagrania. Ale zobaczył coś, czego nie oczekiwał.
Na tym fragmencie wideo, który mi pokazał, zobaczyłam Olgę Witalijewną. Weszła do salonu z jakimś obcym mężczyzną. Wyglądał na młodszego od niej o jakieś 15 lat. Usiedli na kanapie, nalali sobie wino. Potem zaczęli się całować.
– Zamierzasz oglądać to od początku do końca? – zirytował się mąż.
– Nie, – odpowiedziałam. – Ale muszę upewnić się, że doszło do zdrady. Może w ostatniej chwili się wycofała. Różnie bywa.
Było mi wstyd oglądać to dalej. Ale musiałam upewnić się, że to zdrada. Gdy zaczęło się dziać, wyłączyłam wideo.
– Niestety, Olga Witalijewna nie wycofała się – powiedziałam z żalem.
– Powiem więcej: oni przychodzili tutaj codziennie – powiedział Maksim. – Zawsze o tej samej porze, w czasie pracy. Jak mam powiedzieć o tym ojcu? Jak to możliwe? Myślałem, że są szczęśliwi!
Maksim wstał i zaczął krążyć po pokojach. Nie spodziewał się tego po matce. Ja również byłam w szoku. Sięgnęłam po dzbanek, żeby nalać sobie wody, i przypadkowo potrąciłam torbę. Wypadła z niej zawartość, w tym pendrive. Nareszcie się znalazła. Ale mąż wciąż nie mógł przestać myśleć o całej tej sytuacji, tym nieoczekiwanym filmie.
Olga Witalijewna i Grzegorz Pawłowicz byli oficjalnie małżeństwem od prawie 30 lat. Zaczęli spotykać się jeszcze na studiach.
Wychowali dwóch synów, byli cenieni i lubiani w pracy. W sumie, ludzie z doskonałą reputacją. Ich relacje zawsze wydawały się idealne: zawsze traktowali się z szacunkiem i troską. A tu takie coś…
Moja teściowa to atrakcyjna kobieta. W wieku 55 lat wygląda bardzo młodo, dba o siebie. Ma piękną, zadbaną figurę, co jest efektem zdrowego odżywiania i ćwiczeń. Zwracali na nią uwagę mężczyźni. Widocznie ktoś okazał większe zainteresowanie, a ona nie wytrzymała.
– Co teraz zrobisz po tym, co zobaczyłaś? – złapał się za głowę Maksim.
– Spokojnie, nie denerwuj się – powiedziałam. – Musimy to przemyśleć…
– Nie ma co przemyślać – odpowiedział Maksim i złapał za telefon.
Zadzwonił do matki i poprosił, żeby po pracy do nas zajrzała. Ja poszłam nakarmić Persika. Był bardzo zadowolony na mój widok. Na chwilę zapomniałam o wszystkim złym.
Po godzinie Olga Witalijewna zapukała do drzwi. Maksim otworzył i powiedział:
– O, kogo tu mamy! A gdzie nasz macho?
Olga Witalijewna uśmiechnęła się, ale widać było, że jest zaniepokojona.
– On w pracy – odpowiedziała. – Zadzwoń do niego. Przyjedzie.
– Nie mówię o tacie, ale o twoim kochanku – odpowiedział Maksim i zaprowadził matkę do stolika, na którym stał laptop.
Kiedy teściowa zobaczyła fragment wideo, zaczerwieniła się jak burak i zakryła twarz dłońmi.
– Nie powiedzieliście mi, że macie tu kamery – powiedziała z trudem.
– Nawet nie przyszło mi do głowy, że coś takiego może się zdarzyć – zaczął krzyczeć Maksim. – Myślałem, że będziesz tu przychodzić tylko po to, żeby nakarmić kota. Oszalałaś? Od kiedy zdradzasz ojca?
Olga Witalijewna głęboko westchnęła. Przez chwilę milczała, a potem powiedziała:
– Niedawno. Chodzimy razem na siłownię. Sama nie wiem, jak to się stało. On mi się podoba. To chwilowa słabość. Przepraszam, synu.
Maksim usiadł obok. Ja wyszłam z pokoju, zostawiłam ich samych.
Później Maksim opowiedział, że matka błagała, żeby nie mówić ojcu o tym, co się stało. Przysięgała, że to
był błąd i nigdy się nie powtórzy.
– Co zamierzasz zrobić? – zapytałam.
– Nie wiem, muszę to przemyśleć – odpowiedział mąż.
Minęło kilka dni. Była sobota. Pojechaliśmy na zakupy, żeby kupić prezent na rocznicę ślubu rodziców Maksima. Maksim nie miał nastroju.
– Wciąż mam przed oczami to wideo, na którym matka z tym facetem. Jak ona spojrzy ojcu w oczy na tej rocznicy, przy wszystkich, przy nas? Będzie go całować i wyznawać mu miłość? Obrzydliwe!
Na wyjściu z centrum handlowego zauważyliśmy samochód Grzegorza Pawłowicza. Siedział w nim, ale nie sam.
Obok niego siedziała korpulentna kobieta z długimi włosami.
– Kto to jest? – zdziwił się Maksim.
– Może koleżanka z pracy – zasugerowałam.
I wtedy teść pocałował swoją koleżankę, nie w policzek, ale w usta. Maksim szybko wyciągnął telefon i zrobił zdjęcie, jak ojciec całuje się z inną.
Kiedy wsiedliśmy do samochodu, mój mąż zaczął krzyczeć:
– Oszaleli na starość? Co to wszystko znaczy, jak to rozumieć?
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. To wszystko przypominało dom wariatów. Nigdy bym nie pomyślała, że moi teściowie zdradzają siebie nawzajem. Z trudem uspokoiłam męża i wróciliśmy do domu.
Maksim wysłał zdjęcie ojcu. Ten natychmiast przyjechał do nas. Przysięgał, że to nie to, co myślimy. Że to tylko pocałunek i nic więcej, przyjacielski.
– Tylko nie mów matce – błagał Grzegorz Pawłowicz. – Więcej tego nie zrobię. Rodzina jest najważniejsza. Synu, spróbuj mnie zrozumieć. Wybacz.
Maksim machnął ręką.
– Dobrze – odpowiedział ojcu.
A kiedy teść wyszedł, mąż powiedział:
– Nikomu nic nie mówimy. Niech żyją, jak chcą. Wideo i zdjęcia usunąłem.
Nasze rozmowy na ten temat się skończyły. Szczerze mówiąc, chcieliśmy o tym zapomnieć.
Trzy dni później odwiedziliśmy rodziców Maksima (Olga Witalijewna zadzwoniła i zaprosiła nas na kolację).
Podchodząc do drzwi, usłyszeliśmy, że w mieszkaniu rodziców odbywa się wielka kłótnia.
Olga Witalijewna otworzyła drzwi i wpuściła nas do środka.
– Co się dzieje? – zapytał Maksim.
Matka wypchnęła walizkę na korytarz i powiedziała:
– Ojciec mnie opuszcza! To wszystkie jego rzeczy. Niech się wynosi!
– Nie! – krzyknął ojciec w odpowiedzi.
– Tak! – jeszcze głośniej krzyknęła Olga Witalijewna. – Niech idzie do swojej kochanki, która wysyła mu wiadomości z serduszkami! I z którą moja przyjaciółka złapała go w samochodzie. W naszym samochodzie! Hańba! Starać się z kimś taką, jak ta gruba Galia. Fuj!
Rodzice kontynuowali kłótnię. Poszłam do kuchni, żeby nie być świadkiem tej awantury. Maksim został w salonie.
Olga Witalijewna wyrażała swoje żale, pretensje, groziła rozwodem. On się bronił, wyznawał wielką miłość, przepraszał. Teściowa nie chciała go słuchać i udawała skrzywdzoną niewinność.
Uśmiechnęłam się: „Gdyby tylko wiedział, jak ona przychodziła do nas, żeby karmić kota!”
Maksimowi skończyła się cierpliwość po kilku minutach. Wstał i krzyknął:
– Dość! Przestańcie krzyczeć i się uspokójcie! Urządziliście tu melodramat!
Rodzice zamilkli i usiedli. Wiedzieli, że trudno wyprowadzić Maksima z równowagi, ale kiedy się to udawało, wszyscy zaczynali się go bać.
– Jeszcze się bijcie, żeby skończyć ten dramat do końca – powiedział Maksim. – Zdradza cię, tak, mamo? Obraziłaś się na niego, nieprzyjemnie? Chcesz rozwodu? Zdrada to zło. Rozumiem cię.
Matka spojrzała na syna z wyrzutem.
– Wiecie co? Rozwiedźcie się! – powiedział Maksim z pełną powagą. – Oboje siebie warci. Obrazek idealnej rodziny. Tylko o wierności zapomnieliście. A co jeśli teraz powiem wam, że każde z was ma coś na sumieniu? I ja o tym wiem! Mamo, teraz twoja kolej. Dość tego! Weronika, wychodzimy!
Szybko wyszłam z kuchni, żeby się pożegnać, i zobaczyłam, że teść i teściowa wpatrują się w siebie. Teść zmarszczył brwi, a teściowa mrugała z przerażeniem. Olga Witalijewna pomachała mi na pożegnanie. Grzegorz Pawłowicz nawet nie zauważył mojej obecności.
Wróciliśmy do domu. Po kilku godzinach Maksim się uspokoił i postanowił zadzwonić do rodziców. Chciał sprawdzić, jak się czują. Ale ani ojciec, ani matka nie odebrali telefonu.
– Ciekawe, obrazili się – mruknął Maksim. – Nic im nie jest! Nie powinni robić takich rzeczy w tym wieku.
Tego dnia rodzice nie oddzwonili. Matka napisała tylko jedną wiadomość: „Zadzwonię jutro. Wszystko w porządku”. Ale następnego dnia nikt nie zadzwonił. Maksim był jak na szpilkach.
Rano następnego dnia Maksim wstał bardzo wcześnie.
– Dlaczego wstałeś tak wcześnie? – zapytałam.
– Pół nocy nie spałem – odpowiedział mąż. – Może coś im się stało? To wszystko przez mnie.
– Przestań, – powiedziałam. – Rozwiązują teraz swoje problemy. Nie mają teraz czasu dla ciebie. Niech się sami dogadają. Jak zechcą, zadzwonią.
– Pewnie mnie nie wybaczą, że ich wydałem – powiedział Maksim. – Matka może wybaczyłaby ojcu zdradę. Ale ojciec może nie wybaczyć. Nie mogłem patrzeć, jak matka wyrzuca ojca za zdradę, gdy sama przyprowadziła tego faceta do nas. Obrzydliwe.
I Maksim zadrżał. Pokiwałam głową.
– Całkowicie się zgadzam. Jeśli sama zdradziła, nie ma prawa osądzać męża za niewierność.
Uspokoiłam Maksima najlepiej, jak potrafiłam: co się stało, to się stało. Nie było już odwrotu.
– Wybaczą ci, – powiedziałam. – Pewnie się rozwiodą. Może to i lepiej. Widocznie było im źle w małżeństwie, skoro oboje poszli na bok.
Przygotowaliśmy się na to, że wkrótce matka lub ojciec zadzwonią i oznajmią Maksimowi o rozwodzie. Ale nie tym razem!
Wieczorem Maksim nie wytrzymał i po pracy zabrał mnie do rodziców. Dowiedział się, że ojciec i matka nie poszli dzisiaj do pracy: wzięli dzień wolny. Chciał się upewnić, że nic im się nie stało.
Maksim zadzwonił do drzwi mieszkania rodziców. Nikt nie otwierał. Maksim zaczął drżeć. Z przerażenia zaczął walić pięściami w drzwi.
– Może mamie coś się stało, kiedy ojciec odszedł, albo na odwrót – panikował Maksim.
Podczas gdy on walił w drzwi, ja dzwoniłam do teściowej na telefon.
I wtedy drzwi otworzyła Olga Witalijewna. Była w szlafroku i kapciach.
Teściowa spojrzała na nas z zakłopotaniem i zdziwieniem.
– Co tu robicie? – zapytała.
– Gdzie jest ojciec? – zapytał Maksim.
Grzegorz Pawłowicz podszedł do drzwi:
– O, dzieci, cześć, – powiedział spokojnie. – Wchodźcie, co stoicie na progu.
Maksim poszedł na balkon z ojcem. Ja poszłam do kuchni z Olgą Witalijewną na herbatę.
– Co u was? – zapytałam cicho i nieśmiało. – Rozwód?
Teściowa usiadła obok i uśmiechnęła się.
– Oczywiście, że nie! – powiedziała radośnie.
Ja też się uśmiechnęłam.
– Naprawdę jestem bardzo wdzięczna Maksimowi, że zmusił mnie do wyznania prawdy. Po pierwsze, ulżyło mi. A po drugie, jaki pozytywny efekt!
– Jaki pozytywny efekt? – zdziwiłam się.
– Kiedy powiedziałam Grzesiowi wszystko, wściekł się – zaczęła opowiadać teściowa. – Krzyczał, rzucał wszystko. Myślał, że nikt mnie nie chce, jako kobietę. Ja też myślałam, że mój stary pniak nikogo nie interesuje. A tu Grzesio wściekły, w końcu przestał krzyczeć, przytulił mnie i powiedział: „Nie zamierzam cię z nikim dzielić!”. I jakie uczucia nas ogarnęły! Oj, takiego czegoś nie mieliśmy od młodości! Drugi miesiąc miodowy!
Zakryła twarz rękami i roześmiała się.
– Cieszę się, że wszystko się ułożyło – powiedziałam.
– Przepraszam, że przyprowadziłam wtedy tego faceta, wstyd mi – powiedziała teściowa. – Obiecuję, że to się nigdy więcej nie powtórzy. Wcześniej w naszym związku było nudno, przyziemne sprawy nas zżerały, uczucia wygasły. A teraz tak!
– To dobrze, że wszystko się ułożyło – uśmiechnęłam się.
W drodze do domu stwierdziliśmy z Maksimem, że relacje jego rodziców są dziwne. Ale mimo wszystko bardzo się kochają. Cieszyliśmy się, że ich związek zyskał nowe życie.
– Ale pamiętaj – powiedział Maksim. – Nie będziemy odświeżać naszego związku w ten sposób!
– Nie, ten sposób nam nie pasuje – powiedziałam, śmiejąc się. – Może bardziej humanitarnie. Spacer nocą po mieście! Romantycznie i odświeża związek!
Spacerowaliśmy po mieście do świtu, piliśmy kawę i śmialiśmy się.
Dwa dni później rodzice zadzwonili do Maksima i powiedzieli, że jadą na tydzień do jakiegoś pensjonatu, na odpoczynek.
Jubileusz ślubu rodziców Maksima jednak się odbył. Wszyscy bliscy zgromadzili się w restauracji. Olga Witalijewna i Grzegorz Pawłowicz promienieli, przez cały wieczór się obejmowali i całowali. Wszyscy składali im komplementy i dawali prezenty.
Kiedy ktoś z gości wyrażał zachwyt, że udało im się zachować taką miłość i pasję w związku, teść i teściowa mrugali do nas z Maksimem i śmiali się.
Starszy brat Maksima nie dowiedział się, co się stało między rodzicami. Na jubileuszu powiedział: „Chciałbym, żeby za trzydzieści lat mój związek z Tanią był taki, jak wasz. Proszę, podzielcie się z nami swoim doświadczeniem. Jesteście dla nas przykładem i wzorem”.
Po tych słowach Maksim się zadławił. A Olga Witalijewna i Grzegorz Pawłowicz znowu zaczęli się śmiać.
Dziwna z nich rodzina! Ale jedno jest pewne: kochają się. Może teraz, po potknięciu, będą bardziej cenić ukochaną osobę.
