– To nie teściowa, przede wszystkim Anna to mama twojego męża, i kto jak nie wy jej pomożecie? – poucza mnie moja mama przez telefon. Tak dobrych ludzi jak moja mama nie spotkałam nigdy. Zrobiło jej się żal swatki i dała zgodę, by teściowa wprowadziła się do nas. Mieszkać z teściową, i to jeszcze w swoim domu – nie mam na to najmniejszej ochoty. Ale sytuacja tak się potoczyła, że nie mogę odmówić – po prostu nie mam wyboru

Moja mama od lat pracuje we Francji. Za pieniądze, które tam zarobiła, wybudowaliśmy dom, w którym teraz mieszkamy.

Gdy wychodziłam za mąż, nie było wątpliwości, gdzie zamieszkamy – mój mąż nie miał własnego mieszkania, a zamieszkanie u jego mamy w kawalerce nie wchodziło w grę. Więc osiedliliśmy się w naszym dużym, przestronnym domu. Jedyny minus – trochę daleko od miasta, ale mamy samochód, więc to żaden problem.

Przez rok żyliśmy z mężem świetnie, a potem zaczęła nas odwiedzać teściowa. Bardzo jej się u nas podobało. Potrafiła zostawać na kilka dni, zwłaszcza gdy moja mama przyjeżdżała na urlop.

Mama i teściowa szybko się dogadały i zaprzyjaźniły. Teściowa pojechała nawet na tydzień do mamy do Paryża – to było jej marzenie, a mama mogła jej pomóc je spełnić.

Moja mama to bardzo dobra, współczująca i hojna kobieta. Wszystko, co robi dla nas i dla teściowej, robi bezinteresownie, bo uważa, że rodzina powinna sobie pomagać.

Teściowa tak zdobyła zaufanie mojej mamy, że gdy pojawiły się u niej problemy i poprosiła, czy może na jakiś czas zamieszkać u nas, mama od razu się zgodziła.

Problem w tym, że teściowa ma dwoje dzieci – syna i córkę. Oboje założyli rodziny i wyprowadzili się, a ona została sama w swojej kawalerce.

Gdy mama mojego męża zaakceptowała wybór syna, to wybór córki kompletnie jej nie odpowiadał. Nowy zięć tak jej się nie spodobał, że próbowała nawet odwieść córkę od ślubu.

Ale Julia, moja szwagierka, była uparta i mimo sprzeciwu matki wyszła za mąż. Jednak jej małżeństwo zaczęło się sypać zaraz po narodzinach dziecka. Niedawno Julia wraz z maleństwem przeprowadziła się do mamy do kawalerki.

Teściowa wylądowała na małej kanapie w kuchni, gdzie niewygodnie jej spać. Co gorsza, zięć zaczął ich odwiedzać, przepraszać i wygląda na to, że się z Julią pogodzili.

– Swatko, może bym u was trochę pomieszkała? Zięć obiecał, że w trzy-cztery miesiące kupią mieszkanie i się wyprowadzą – zaczęła prosić teściowa moją mamę. I mama się zgodziła, nie widząc w tym nic złego – przecież trzeba pomóc rodzinie.

Ale ja nie rozumiem, dlaczego to ja, synowa, mam mieszkać z teściową, skoro jej córka może mieszkać sama? Tak, mamy więcej miejsca, ale to nie uwalnia mnie od wszystkich niedogodności, które przynosi obecność teściowej.

Na początku była cicho, ale po kilku dniach zaczęła rządzić jak u siebie. Obraz powiesiła swój, bo mój jej się nie podoba, meble przestawia po swojemu.

Teraz widzi, co gotuję, ile śpię i czym się zajmuję w ciągu dnia – i często muszę wysłuchiwać jej pouczeń.

A żeby nie poskarżyłam się mamie, to teściowa mnie uprzedza – dzwoni i opowiada swoją wersję wydarzeń. I co najgorsze, moja mama jej wierzy i mówi mi, żebym była cierpliwa, bo ta “święta” kobieta nie jest zdolna do niczego złego.

Co ja mam teraz zrobić? Boję się, że ta sytuacja może trwać długo. Widzę, że zięć wcale się nie spieszy z zakupem mieszkania, a taka sytuacja wszystkim pasuje – tylko nie mnie. Ale jak poprosić teściową, żeby się wyprowadziła z mojego domu?