TOP-5 rzeczy, które przestałam kupować po 50-tce
Wydaje mi się, że wszyscy czasem robią impulsywne zakupy. Czyż nie mam racji? Jednak są rzeczy, które przez lata kupowałam świadomie, a okazały się zbędne. To zrozumiałam dopiero po 50-tce.
Oto na co nie warto było wydawać pieniędzy:
**Kosmetyki przeciwstarzeniowe**
Niezależnie od tego, co mówią, młodości nie da się zatrzymać. Nie ma magicznej recepty na zmarszczki, jeśli nie liczyć operacji plastycznych i drogich zastrzyków. Kosmetyczne marki, które obiecują usunięcie wszelkich oznak starzenia, kłamią. Nawet najdroższe produkty nie uratują nas przed zmarszczkami, wiotką skórą i “kurzymi łapkami”.
Jeśli chcecie się tego pozbyć, wybierzcie bardziej radykalne metody.
**Kawa rozpuszczalna**
Nie ma w niej żadnych korzyści, a jej smak jest nijaki. Poza tym, mam wrażenie, że uzależnia. Napój rozpuszczalny nie dodaje energii ani nie daje poczucia sytości, więc trzeba go pić kilka filiżanek dziennie.
**Nieprzemyślane zakupy**
Teraz sto razy się zastanowię, zanim kupię jakąś rzecz. Pilnuję, żeby ubrania w garderobie do siebie pasowały. Po co mi ciuchy, które będą tylko leżeć w szafie?
Robię tylko przemyślane zakupy, które są mi naprawdę potrzebne do jakiegoś zestawu.
**Zbędne leki**
Dlaczego ludzie tak bardzo lubią się leczyć na własną rękę i kupują wszystkie leki, które widzą? Biorą je nawet profilaktycznie, nie konsultując się z lekarzem. Wiele osób pod wpływem reklamy postępuje podobnie.
Ja już się takimi głupotami nie zajmuję. Słucham mojego lekarza i dokładnie czytam ulotki do każdego leku.
**Telewizja kablowa**
Po co w ogóle telewizor, skoro jest internet? Lepiej obejrzeć jakiś ciekawy film, znaleźć przydatne informacje w sieci, niż marnować cenny czas na jednosezonowe seriale i popularne programy. Czyż nie mam racji?
Jeśli zrezygnujecie z tych rzeczy, zaoszczędzicie pieniądze, czas i nerwy.
