W końcu udało mi się kupić własne mieszkanie, zaprosiłem rodzinę na parapetówkę, a oni pokazali swoje prawdziwe oblicze. Wstydzę się kojarzyć z tymi ludźmi
Niedawno w końcu udało mi się kupić własne mieszkanie po długich latach wynajmowania. Wziąłem duży kredyt hipoteczny, który pewnie będę spłacał przez pół życia. Ale przynajmniej wiem, że to moje mieszkanie.
Na razie nie mam żony ani dzieci, więc łatwiej mi spłacać hipotekę: oddaję ponad połowę pensji, a z reszty żyję. Wcześniej płaciłem za naukę mojej młodszej siostry, a także zapewniałem jej kieszonkowe.
Zaznaczę, że robiłem to dobrowolnie, aby pomóc rodzicom. Przez około trzy lata wspierałem finansowo siostrę. Wczoraj zebrałem członków rodziny i ogłosiłem im, że teraz mam własne mieszkanie, na zakup którego wziąłem duży kredyt hipoteczny, który teraz muszę spłacać. Powiedziałem, że odtąd nie będę w stanie płacić za naukę siostry.
Rodzina była strasznie rozczarowana i zrobiła awanturę:
– A jak mamy teraz pojechać na wakacje? Teraz będziemy musieli płacić za naukę z tych pieniędzy. Trzeba było wcześniej uprzedzić, żebyśmy nie szukali niepotrzebnie ofert. Jesteś egoistą! – powiedzieli rodzice.
– Świetnie! Teraz ty będziesz mieszkał sam w swoim mieszkaniu, a ja mam jeszcze tyle czasu siedzieć z rodzicami w starej kawalerce? Czyli nie będziesz płacił tylko za naukę, ale telefon nowy mi kupisz? Brawo, braciszku, świetne wieści! – powiedziała siostra.
Byłem po prostu zszokowany taką reakcją. Ale oni nigdy nie zapraszali mnie na wakacje, dzwonili tylko, kiedy potrzebowali pieniędzy. A potem tak mnie potraktowali. Nie zasłużyłem na takie traktowanie.
