W piątek bardzo zaskoczyła mnie moja przyjaciółka, która wieczorem przyszła pożyczyć pieniądze. Powiedziała, że postępuję niewłaściwie w stosunku do swojego męża, kiedy w tajemnicy przed nim odkładam pieniądze
W piątek rano zadzwoniła do mnie przyjaciółka, powiedziała, że pilnie potrzebuje pieniędzy, pytała, czy mogę jej pożyczyć, obiecała, że odda za miesiąc z procentami. Zgodziłam się.
Wieczorem szczęśliwa przyjaciółka przyszła do mnie, wyjęłam swój schowek, odliczyłam potrzebną kwotę, ale poprosiłam, żeby nie mówiła o tym mojemu mężowi, bo on nic o tych pieniądzach nie wie.
Wtedy Maria zrobiła wielkie oczy, mówiąc, jak to możliwe, że w jednej rodzinie ktoś z małżonków może nie wiedzieć o majątku drugiego. Powiedziała, że postępuję niewłaściwie w stosunku do swojego męża. Ale ja tak nie uważam i nie czuję się winna.
Jak rozumiecie, nie ma jednoznacznej odpowiedzi w stylu „właściwie” czy „niewłaściwie”. Dlaczego? Bo wszyscy jesteśmy ludźmi i każda sytuacja jest inna.
Mój mąż jest osobą o zmiennych nastrojach. Ma własny biznes i dochody niestabilne. To znaczy, dziś może być dobrze, a jutro kiepsko. Pracuje sam. Daje mi pieniądze na wydatki osobiste, a ja trochę zarabiam na swoim hobby. Kiedyś wydawałam wszystko co do grosza. A teraz zaczęłam odkładać większość, bo nie chcę czuć się zależna od męża w momentach, gdy mamy jakieś nieporozumienia, często z powodu pieniędzy.
Kiedyś jeszcze się wahałam: oszczędzać czy nie oszczędzać, ale kiedy takie sytuacje zaczęły się powtarzać, a mąż zaczął mnie krytykować z powodu pieniędzy, zrozumiałam, że bez finansowej poduszki bezpieczeństwa się nie obejdzie. W końcu mąż się uspokaja, a wszystko wraca do normy.
Ale kiedyś może nie wrócić. Potem, jak gdyby nigdy nic, wyciąga portfel i mówi: „No dobrze, idź, kup coś smacznego”. I tak daje pieniądze, ale ten moment jest dla mnie szczególnie nieprzyjemny. Rozumiem, że jeśli coś się stanie, to nic nie mam i nie przeżyję nawet jednego dnia.
Dlaczego oszczędzam w tajemnicy przed nim? Właściwie to nie jest wielka tajemnica. Po prostu kiedyś mu o tym nie powiedziałam, a teraz nie bardzo chcę odkrywać kart.
Naprawdę uważam, że nie ma nic złego w odkładaniu pieniędzy, które sama zarobiłam lub które mąż dał na wydatki osobiste. Nie oszukuję go i nie biorę od niego pieniędzy na przykład na jedzenie, a potem odkładam.
Pieniądze na wydatki osobiste to właśnie pieniądze na wydatki osobiste, którymi żona osobiście zarządza. Chcę, wydaję wszystko, chcę, oszczędzam.
Ale Maria jest przekonana, że mężczyźni tego nie lubią i że jeśli mój mąż się o tym dowie, może nawet się ze mną rozwieść. Teraz zastanawiam się, jak przygotować męża, żeby się nie obraził i zrozumiał, że nie miałam nic złego na myśli, po prostu chciałam mieć trochę oszczędności.
