W tej nocy nie mogłam w ogóle zasnąć; cały czas myślałam o mojej synowej. A ona spała w sąsiednim pokoju
Zazwyczaj nie lubię narzekać na życie, ale teraz czuję jakieś obciążenie na duszy. Chcę podzielić się z wami swoją historią, może to ulży i będę mogła iść dalej. Rozumiem, że teraz mojemu wnukowi i synowi bardzo potrzebuję.
W mojej głowie przez cały ten czas krąży tylko jedno pytanie: jak mogła zostawić swoje własne dziecko?
Nie potrafiłabym nosić pod sercem dziecka przez dziewięć miesięcy, a potem zostawić je z powodu choroby. Mój syn ożenił się jako dojrzały mężczyzna, w wieku 39 lat. Wybrał sobie do żony również dojrzałą kobietę, która miała już 36 lat. Obchodziliśmy ich ślub w rodzinnej atmosferze, a po dwóch latach Tania zaszła w ciążę.
To była jej pierwsza ciąża, więc wszyscy bardzo się martwiliśmy. Syn opiekował się swoją Tanią i towarzyszył jej nawet podczas porodu. Lekarze poinformowali, że chłopiec jest chory, a ta choroba będzie towarzyszyć mu przez całe życie.
Wtedy byliśmy zaszokowani tą wiadomością, a Tania zamknęła się w sobie. W dniu wypisania ze szpitala, synowa oznajmiła, że rezygnuje z dziecka, bo nie chce wychowywać chorego dziecka. Próbowałam z nią rozmawiać, ale nie dało się jej przekonać.
Wtedy zaczęłam rozmawiać z synem. Próbowałam przekazać mu, że to jest jego własna kawałek, jego jedyny syn, o którego tak długo marzył.
Czyżby go zostawił? Jakie życie czeka go bez miłości i troski? Dzieci przynoszą rodzicom tylko radość.
Wtedy nie spałam przez całą noc, a wszystkie moje myśli były przy wnuku. Myślałam jeszcze, że synowa podjęła nagłe decyzje i możemy ją przekonać. Syn i ja zdecydowaliśmy, że zabieramy dziecko. Wtedy Tania zrobiła prawdziwą awanturę.
Powiedziała, że nie będzie wychowywać tego dziecka. Nie zwracaliśmy uwagi na jej słowa, po prostu zabraliśmy małego Ivana do domu. Synowa nie miała żadnej ochoty być w pobliżu malucha. A potem zebrała swoje rzeczy i odeszła.
Byliśmy w szoku, ale nigdy nie żałowaliśmy naszej decyzji. Teraz Roman ma bardzo trudne życie, a ja staram się go wspierać i pomagać we wszystkim. Tak żyjemy we trójkę: ja, mój syn i wnuk!
