W wieku 38 lat nie miałem poważnych związków. Wszystkie dziewczyny, które poznałem, były jakoś zamężne. Mnie to nie obchodziło, to przecież nie mnie zdradzały. Ale życie chyba postanowiło mnie za to ukarać

Ze swoją poprzednią damą serca (która była zamężna) spotykałem się przez trzy miesiące i nie widzieliśmy się już od pół roku.

To był chyba mój najjaśniejszy związek. Tak pięknych dziewczyn nie miałem wcześniej. Zazwyczaj nigdy nie pytałem, dlaczego zdradzają swoich mężów, ale ją chciałem zapytać.

Jej odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła, powiedziała, że tylko on może zaakceptować ją taką, jaka jest, i nigdy jej nie zostawi.

Wiele razy w myślach przetwarzałem jej słowa i nie mogłem znaleźć odpowiedzi, dlaczego tak myśli. I nagle zniknęła, przestała do mnie przyjeżdżać na nasze spotkania. Na początku często rozmawialiśmy przez telefon, a potem uczucia wygasły i telefony się skończyły.

Prawie o niej zapomniałem, aż nagle zadzwonił telefon. To była ona.

Odebrałem i zrozumiałem, że się pomyliłem, dzwonił jej mąż z jej telefonu.

Od razu zapytał wprost, czy coś między nami było. Na początku postanowiłem wszystko zaprzeczyć. Ale on natychmiast mi przerwał:

– W zasadzie nie obchodzi mnie, co między wami było. To wasza sprawa, po prostu postanowiłem cię ostrzec. Zawsze miała kochanków i jej wybaczałem, ale teraz mam dość. Rozwodzimy się. Jesteśmy małżeństwem zaledwie dwa lata i już od półtora roku żyje z ciężką chorobą. Dlatego radzę ci pójść do lekarza.

Na początku mu nie uwierzyłem, ale przekonał mnie. Wysłał zdjęcie jej leków. Przyjrzałem się fotografii i rozpoznałem wnętrze ich mieszkania, często wysyłała mi swoje zdjęcia, kiedy była sama w domu.

Jeszcze nie mogę się zdecydować, żeby pójść i zrobić badania. Ale w najbliższym czasie na pewno pójdę.

Dręczy mnie pytanie, co jeśli jej mąż postanowił w ten sposób mnie odciągnąć od ich rodziny, bo może nie wiedzieć, że już dawno się rozstaliśmy.

A jeśli mówi prawdę, to czy jest to po prostu szlachetny czyn z jego strony?

Chyba to dla mnie lekcja, nie powinienem zabawiać się z zamężnymi kobietami.