„Więcej teściowej nie zaproszę!” – postanowiła Marta i zadzwoniła do matki męża
Kiedy pani Danuta dzwoniła do syna, by spytać, jak się miewa jego rodzina, jego żona Marta zawsze grzecznie zapraszała teściową do siebie. Robiła to jednak raczej z uprzejmości niż z prawdziwej chęci goszczenia jej w swoim domu w Poznaniu.
Danuta od wielu lat aktywnie pracowała w Łodzi i nawet nie myślała o emeryturze. Była osobą niezwykle energiczną, a poza tym jej druga córka Ewa mieszkała blisko, więc cały swój wolny czas poświęcała jej dzieciom. Dlatego Marta zawsze była pewna, że zaproszenie dla teściowej pozostanie tylko kurtuazyjnym gestem.
Ku jej ogromnemu zaskoczeniu, pewnego dnia mąż Marty, Paweł, oznajmił, że kupił mamie bilet i już w przyszłym tygodniu przyjedzie ona do nich na kilka dni. Marta nie mogła w to uwierzyć – choć szanowała Danutę, sama myśl, że ktoś inny miałby krzątać się po jej kuchni, napawała ją niepokojem. Marta uwielbiała porządek i wyjątkowo dbała o swoją porcelanę i sprzęty kuchenne. Nawet gdy dzieci, pięcioletni Filip i dwuletnia Hania, wchodziły do kuchni, czuła nerwowość. Tym bardziej niepokoiła ją myśl o wizycie energicznej teściowej.
W końcu wymyśliła rozwiązanie: podczas wizyty poprosi Danutę, żeby zajęła się wnukami, a sama zajmie się kuchnią. Początkowo plan się powiódł. Teściowa z radością poświęcała swój czas Filipowi i Hani, za którymi bardzo się stęskniła, a Marta mogła spokojnie gotować.
Wszystko szło zgodnie z planem, lecz gdy Danuta wróciła do Łodzi, szybko dotarły do Marty i Pawła plotki, że Danuta była bardzo urażona, bo synowa nawet raz nie pozwoliła jej upiec wnukom ulubionych ciasteczek.
Paweł był tym zaskoczony. Uznał, że większość kobiet chętnie odpoczęłaby od obowiązków w kuchni i doradził Marcie, by zastanowiła się nad wizytą u psychologa. Marta jednak nie uważała, że zrobiła coś złego, choć nie chciała psuć relacji z teściową. Zadzwoniła więc do Danuty, przeprosiła za tę sytuację i nieopatrznie znów zaprosiła ją w gości, będąc pewną, że szybko to nie nastąpi.
Ale kilka miesięcy później Danuta znów zapowiedziała swój przyjazd do Poznania. Marta była zirytowana, jednak postanowiła zachować spokój i pozwolić Danucie na wszystko, na co miała ochotę. Po tygodniu teściowa wróciła do Łodzi, ale i tym razem do Marty dotarły plotki – Danuta narzekała, że podczas wizyty była wyczerpana ciągłym gotowaniem dla rodziny.
Marta poczuła się bardzo dotknięta. Nie wytrzymała i zadzwoniła do Danuty, mówiąc ostro:
– Więcej teściowej już do siebie nie zaproszę! Proszę się zdecydować, czego pani właściwie chce! – po czym rzuciła słuchawkę.
Przez pewien czas nie miały ze sobą kontaktu. Marta nie odbierała telefonów od Danuty, chcąc pokazać swoje rozczarowanie. Jednak dwa tygodnie później Danuta niespodziewanie przyjechała ponownie, udając, że nic się nie stało. Marta wyraźnie dała do zrozumienia, że nie jest zadowona z tej wizyty.
Któregoś ranka Marta przygotowywała śniadanie w swojej kuchni, gdy Danuta weszła i powiedziała spokojnie:
– Marto, niepotrzebnie się na ciebie obraziłam. Miałaś rację – to twój dom, ty tu jesteś gospodynią. Ja wolę poświęcać czas Filipowi i Hani. Chcę częściej zabierać ich do muzeów, na spacery po Poznaniu, pokazywać im ciekawe miejsca. Kuchnię zostawiam tobie.
Ku zdziwieniu Marty, Danuta dotrzymała obietnicy. Skupiła się na wnukach, pozwalając synowej spokojnie zajmować się domem. Kiedy Danuta wracała do Łodzi, Marta szczerze poprosiła, by odwiedzała ich częściej. W końcu nie warto psuć relacji rodzinnych przez drobne nieporozumienia.
