Witold poprosił mnie o rękę, ale kazał nikomu o tym nie mówić

Pewnego dnia Irena, wracając do domu po zajęciach, spotkała swojego dalekiego krewnego. Złapała na sobie jego uważne spojrzenie. Mężczyzna wydał jej się znajomy.

Przypomniała sobie – jakieś sześć lat temu byli razem na jednym weselu. Nic dziwnego, że ją rozpoznał. Wracał do domu ze swoim kolegą. W ten sposób poznała Witolda.

Od tego czasu chłopcy zaczęli do niej wpadać. Wspólnie chodzili do kina, spacerowali, odpoczywali, grali w tenisa.

Pewnego razu Witold, kolega jej krewnego, przyszedł do niej sam. Zaproponował, żeby poszli na spacer po wieczornym parku. Miałam tego wieczoru wolne, więc się zgodziłam.

Witold był przystojnym mężczyzną, o atletycznej sylwetce, zadbanym, z wyrafinowanymi manierami. Prawdziwy przystojniak – jednym słowem. Tacy podobają się kobietom.

Nie przyciągałam zbytnio męskich spojrzeń. Miałam przeciętny wygląd. Miałam już 25 lat, a chłopaka nigdy nie miałam. Taka szara myszka – tak o sobie myślałam.

I nagle Witold zaczął ubiegać się o moje względy. To mnie trochę zaniepokoiło. Opowiadał mi kiedyś o swoich byłych dziewczynach, o swoim życiu. I nagle, ku mojemu zaskoczeniu, zaproponował mi małżeństwo. Miał jednak jeden warunek – nikomu o tym nie mówić, nawet rodzicom. Miało to pozostać w tajemnicy.

Byłam jeszcze bardziej zdziwiona. Dlaczego takie wydarzenie miałoby być utrzymywane w tajemnicy?

Tydzień później moi rodzice, z nieznanych mi powodów, przyjechali do miasta. Witold akurat wpadł do mnie i był zaskoczony, że tak szybko rozpowiedziałam o jego propozycji.

Odpowiedziałam, że nic im nie mówiłam. To tylko przypadek – mają swoje problemy. On mi nie uwierzył, odwrócił się i wyszedł bez pożegnania.

Potem zniknął na miesiąc. Jego telefon milczał. Zadzwonił niespodziewanie pewnego wieczoru, zaproponował spotkanie. Powiedziałam, że dziś pracuję na nocnej zmianie – nie mogę. Nie chciał czekać – znów zniknął. I więcej się nie pojawił.

Co dziwne, nie czułam z tego powodu bólu. Wręcz przeciwnie – poczułam ulgę. Zrozumiałam dlaczego – przez cały czas naszych spotkań ani razu nie powiedział mi, że mnie kocha, że mnie ceni.

Serce nie bolało po przystojniaku, który był dla mnie raczej chłodny w swoich uczuciach.

Po pewnym czasie od znajomych dowiedziałam się, że już był żonaty. Nigdy mi o tym nie wspomniał.

Dlaczego chciał jeszcze raz zalegalizować swoje relacje? To pozostaje dla mnie zagadką do dziś.