Wnuk powiedział tylko jedno zdanie, gdy dziadka zawozili do domu opieki. To właśnie ono wszystko zmieniło!
Często w naszym życiu pojawia się tyle problemów, że wydaje nam się, że nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Wtedy pozbywamy się wszystkiego, co wydaje się “zbędne”, nie myśląc nawet o tym, że chodzi o naszych bliskich. Dorosłe dzieci często zapominają, jak rodzice się nimi opiekowali, jak dawali im ciepło i długo przytulali, kiedy płakali.
Na Marka spadło wiele problemów. Żona nie pracowała, zajmowała się synem, a on sam musiał utrzymywać rodzinę. Dodatkowo musiał jeszcze zabrać chorego ojca do swojego dwupokojowego mieszkania. Już dwie osoby były dla niego ciężarem, a teraz doszedł trzeci…
Możliwe, że mężczyzna znalazłby jakieś rozwiązanie i dodatkowe źródło dochodu, ale codziennie żona przypominała mu, jak drogo kosztuje ich jego ojciec i że powinni się go pozbyć. Marek zdecydował, że najlepszym rozwiązaniem będzie umieścić ojca w domu opieki, gdzie ktoś się nim zajmie, a przede wszystkim – nie będzie już przeszkadzał im w życiu.
Marek zabrał syna, spakował rzeczy ojca i zawieźli go do nowego domu. Cały czas dziadek siedział cicho z tyłu, wszystko rozumiał, było mu smutno, ale nie miał prawa się skarżyć. Synkowi jednak wszystko się podobało, siedział z przodu wesoły i opowiadał dwóm bliskim osobom dowcipy.
W drodze powrotnej między ojcem a synem wywiązała się dziwna rozmowa.
— Tato, a ten dom… Znasz jego adres? — zapytał syn.
— Tak.
— Będzie mi potrzebny.
— Po co?
— No, przecież kiedyś też się zestarzejesz, to będę wiedział, gdzie cię zawieźć.
Marek aż zatrzymał samochód, słysząc ostre słowa syna. Nie spodziewał się tego usłyszeć, niemal poczuł gorzki smak bólu, który jego ojciec czuł pół godziny wcześniej w tym samym samochodzie. W tej samej chwili mężczyzna zawrócił i pojechał po ojca. Zrozumiał, że ojciec to nie zepsuta zabawka, którą można oddać komuś innemu. W drodze powrotnej przeprosił ojca i był szczerze wdzięczny synowi za to, że nie pozwolił mu popełnić takiego błędu.
