Wróciłam z delegacji i zrozumiałam, że nie mogę patrzeć mężowi w oczy. Jest wspaniałym człowiekiem i nie zasługuje na to, bym milczała
Nasza historia miłości z mężem jest dość banalna. Zaczęliśmy się spotykać w ostatniej klasie szkoły, a potem, jak to zwykle bywa, minęły lata i wzięliśmy ślub. Pojawiła się nasza córka i na tym wszystko się skończyło. Zwyczajne, rutynowe życie rodzinne. Nie nacieszyłam się swoją młodością, nie spotykałam się z innymi chłopakami, bo od razu praktycznie wyszłam za mąż.
Nie mogę powiedzieć nic złego o swoim mężu. Jest wspaniałym człowiekiem, nie ma złych nawyków, we wszystkim mi pomaga, ciągle zajmuje się dzieckiem. Daje mi kwiaty, prezenty, komplementuje mnie. Cały czas czuję jego miłość, ale po prostu jest mi z nim bardzo nudno. Wiecie, kiedy je się za dużo słodyczy, zaczyna mdlić. Dobrze, że w pracy mam częste delegacje i mogę odpocząć z kolegami.
Wcześniej nasz zespół był wyłącznie żeński, ale niedawno pojawiło się dwóch nowych pracowników, mężczyzn. I oto mieliśmy kolejną delegację. Odpoczynek, zabawa, trochę pracy. Spędziliśmy świetnie czas. I nie udało mi się zachować wierności mężowi.
Wszystko kiedyś się kończy, więc nasza delegacja też dobiegła końca. Wróciłam do domu i zrozumiałam, że nie mogę patrzeć mężowi w oczy. On jest taki dobry, a ja tak postąpiłam.
Myślę, że powinnam się do wszystkiego przyznać i prosić o wybaczenie. Przyjaciółka radzi mi trzymać wszystko w tajemnicy, ale ja tak nie mogę. Muszę być z nim szczera, żeby móc spokojnie spać.
