Wstydzę się zachowania mojej mamy przed mężem i jego rodzicami
Czasem jest mi po prostu okropnie wstyd za zachowanie mojej mamy przed mężem i teściami. Potrafi zadać całkowicie nietaktowne pytanie, ciągle szuka jakichś korzyści dla siebie i głośno narzeka, że rodzice męża prawie w ogóle nam nie pomagają, a całą rodzinę utrzymuje tylko ona sama.
Tymczasem teściowie pomagają, na ile mogą, i mąż naprawdę stara się zapewnić nam dobre życie. Ale mama wciąż twierdzi, że to za mało. Uważa, że skoro ona może pomóc bardziej, to wszyscy powinni robić przynajmniej tyle samo.
Mama całe życie pracuje w handlu. Kiedyś prowadziła stoisko na targu, potem jeździła do Turcji po towar, później udało jej się otworzyć własny sklep, potem drugi, i jakoś cały czas dobrze sobie radzi.
Od dziecka przywykłam do tego specyficznego świata mamy: do jej głośnych koleżanek, do towarów porozstawianych po całym naszym mieszkaniu w Krakowie, do jej ciągłych nieobecności. Jednak nigdy tego nie polubiłam i nie chciałam zajmować się handlem.
Mama zawsze próbowała dać mi to, co najlepsze. Miałam modne ubrania, nowoczesne przybory szkolne, a z czasem mama kupiła większe mieszkanie, gdzie w końcu miałam własny pokój. Jednocześnie mama była dość surowa i często nietaktowna – zarówno wobec mnie, jak i wobec innych.
W szkole rzadko zapraszałam znajomych do domu, chyba że wiedziałam, że mamy nie będzie. Potrafiła nazwać moje koleżanki „przybłędami” i narzekać, że musi karmić obcych ludzi.
Mama zawsze była skąpa wobec innych. Gościom podawała najgorszą zastawę, kiepskie sery i tanie wędliny, twierdząc, że ludzie i tak nie docenią lepszej jakości.
Ale na mnie nigdy nie oszczędzała – narzekała tylko czasem, że za szybko zużywam ubrania.
Na studiach w Poznaniu poznałam Tomka. Byliśmy ze sobą kilka lat, zanim zdecydowałam się przedstawić go mamie. Tomek pochodzi z niezamożnej rodziny z podpoznańskiego miasteczka. Jego rodzice są skromni, pracują jako nauczycielka i hydraulik, ale to bardzo mili ludzie.
Rodzice Tomka przyjęli mnie z ogromną serdecznością, ale ja długo zwlekałam z przedstawieniem Tomka mamie. Wiedziałam, że jej zachowanie może mnie ośmieszyć.
Kiedy wreszcie zdecydowaliśmy się na ślub i złożyliśmy dokumenty w Urzędzie Stanu Cywilnego, musiałam powiedzieć o tym mamie. Jej reakcja była typowa – natychmiast zaczęła wypytywać o mieszkanie, samochód, zarobki.
Gdy dowiedziała się, że Tomek nie jest bogaty, rzuciła tylko: „No tak, przyszły zięć goły jak święty turecki!” i szybko straciła zainteresowanie rozmową.
Pierwsze spotkanie mamy z Tomkiem było okropne. Mama urządziła mu prawdziwe przesłuchanie, a na koniec wypaliła:
– Przecież jesteś biedny jak mysz kościelna! Co możesz dać mojej córce?
Nie wytrzymałam i wtrąciłam się, mówiąc, że niczego mi nie trzeba dawać, bo wszystko osiągniemy sami. Mama spojrzała na mnie z politowaniem, ale nic więcej nie powiedziała.
Na wieść o dacie ślubu była bardzo niezadowolona, że nie uzgodniłam tego z nią. Krytykowała, że wszystko organizujemy w pośpiechu, bez fotografa, wielkiego wesela i sukni ślubnej z prawdziwego zdarzenia.
– No tak, wychodzisz za biedaka, to i ślub będzie nędzny – skomentowała gorzko.
Sama ceremonia przebiegła dość spokojnie, ale podczas obiadu weselnego w restauracji mama ciągle komentowała, że lokal kiepski, garnitur pana młodego tani, jedzenie przeciętne.
Kiedy rodzice Tomka wręczyli nam kopertę z pieniędzmi, mama nie wytrzymała i skomentowała na głos:
– Jakby zbierali datki na biednych!
A potem teatralnie ogłosiła, że ona naprawdę kocha swoje dziecko i wręczyła nam klucze do mieszkania. Okazało się, że kilka lat temu kupiła w Krakowie mieszkanie na moje nazwisko, które wcześniej wynajmowała.
Prezent był wspaniały, ale sposób, w jaki to zrobiła, był nie do zaakceptowania.
Od tamtej pory mama ciągle podkreśla, że to ona pomaga nam najbardziej. Gdy zepsuła się lodówka, natychmiast kupiła nową. Fundowała nam wakacje nad Bałtykiem, mówiąc, że inaczej Tomek nigdy by mnie tam nie zabrał.
Zawsze przypomina, że teściowie są biedni i niewiele mogą dać.
Mój mąż naprawdę się stara, ciężko pracuje, by stać się lepszym specjalistą. Jego rodzice dają nam dużo wsparcia – przetwory, warzywa z ogródka, zawsze gotowi są pomóc.
Bardzo mnie boli zachowanie mamy. Wiem, że Tomek i jego rodzice są tym urażeni, choć nigdy tego nie mówią wprost. Moja mama niestety się nie zmieni, twierdząc, że „mówi tylko prawdę”.
Kocham ją, ale często jest mi po prostu wstyd za jej zachowanie i marzę, by kiedyś zrozumiała, że ważniejsze od pieniędzy i drogich prezentów jest wzajemny szacunek i dobre serce.
