Z kawiarni wyszłam z myślą, że najpierw porozmawiam z tatą. W niedzielny wieczór, w najbardziej odpowiednim momencie, opowiedziałam mu o wszystkim. Mamy akurat nie było w domu. Tata oczywiście żałował, mówił, jak mu przykro, że to właśnie ja się o tym dowiedziałam, ale na ten moment nie chciał niczego zmieniać. Poprosił, żebym milczała, że sam rozwiąże tę sytuację, bo jeśli mama się dowie, na pewno złoży pozew o rozwód. A kto będzie przez to szczęśliwszy?
Już od dawna nie mieszkam z rodzicami. Wyszłam za mąż i przeprowadziłam się do mieszkania po babci w centrum miasta. Mam 30 lat, a moi rodzice po 53. Zawsze uważałam naszą rodzinę za wzorową, niejednokrotnie stawiałam tatę za przykład swojemu mężowi. Mama od wielu lat choruje, a tata cały ten czas jest przy niej, utrzymuje dom i nas wszystkich.
Pewnego dnia, wracając z pracy, zauważyłam tatę z jakąś kobietą. Zrobiłam to trochę dla żartu — postanowiłam ich śledzić. Byłam ciekawa, kim jest ta kobieta, ale nie pomyślałam nawet nic złego.
Najpierw tata kupił jej kwiaty w kwiaciarni, potem poszli razem do restauracji. Weszłam za nimi i wtedy przestało mi być do śmiechu. Patrzył na nią w taki sposób, że od razu zrozumiałam, że to coś poważnego. Tata od dawna nie patrzył tak na mamę, nie głaskał jej czuło po ręce. Ostatnio żyli jak współlokatorzy, prawie ze sobą nie rozmawiali. Z jednej strony rozumiem tatę, a z drugiej — potępiam. Moja mama nie zasłużyła na takie traktowanie.
Udałam się do pobliskiej kawiarni, zamówiłam kawę i postanowiłam zobaczyć wszystko do końca. Miałam wielką ochotę natychmiast zadzwonić do mamy i wszystko jej powiedzieć. Ale bardzo się bałam, że mama tego nie wytrzyma. Z drugiej strony było mi szkoda taty. Przecież z tą inną kobietą jest szczęśliwy. Poza tym nie krzywdzi mamy, dba o jej zdrowie, utrzymuje ją. Mama nie pracuje, chodzi na różne zajęcia, często wyjeżdża. W ich związku po prostu od dawna nie ma już miłości.
Czuję też, że zdrada ojca wpłynęła na moje podejście do małżeństwa. Teraz boję się o własną przyszłość. A co jeśli mój mąż zrobi to samo? Będę w niego inwestować, urodzę mu dzieci, a on znajdzie sobie inną?
Z kawiarni wyszłam z myślą, że najpierw porozmawiam z tatą. W niedzielę wieczorem, w spokojnej chwili, opowiedziałam mu o wszystkim. Mamy akurat nie było w domu. Tata przyznał się, żałował, mówił, jak bardzo mu przykro, ale nic nie zamierzał zmieniać. Poprosił mnie, żebym o niczym nie mówiła mamie, bo jeśli się dowie, to na pewno złoży pozew o rozwód. A kto wtedy będzie szczęśliwszy?
Chociaż obiecałam, że nic nie powiem, ciężko mi opanować emocje, rozmawiając z mamą. Ciągle mam ochotę jej poradzić, żeby spędzała z tatą więcej czasu, organizowała romantyczne wieczory, ale boję się, że coś wyczuje. Bardzo chcę, żeby ich małżeństwo przetrwało, żeby oboje byli szczęśliwi.
Myślę o tym cały czas i nie wiem, co robić. Czasami wydaje mi się, że lepiej byłoby nie wiedzieć o pewnych rzeczach. Żyłoby się wtedy spokojniej.
