Zainstalowała ukryte kamery w mieszkaniu i poznała gorzką prawdę o mężu

– Kasia, cześć. Możesz myśleć o mnie, co chcesz, ale jestem przekonana, że ktoś przychodzi do mojego, to znaczy twojego mieszkania, kiedy mnie nie ma. Albo zwariowałam, albo dzieje się tu coś nieczystego. Tu się dzieją takie rzeczy, że aż strach. Przyjedź do mnie, sama wszystko zobaczysz i usłyszysz.

Telefon od przyjaciółki szczerze mówiąc, bardzo przestraszył Marię.

– Tomek, wyobraź sobie, dzwoniła Kasia! – poskarżyła się od razu mężowi.

– Co tym razem? Znowu coś z mieszkaniem? – Tomek wyraźnie nie był zadowolony z tego, że Kasia, przyjaciółka żony, nieustannie do niej dzwoni. Ciągle narzekała na jakieś niedogodności w mieszkaniu.

W zasadzie ani Tomek, ani Maria nie planowali nikogo wpuszczać do swojej ukochanej kawalerki. Kupili to mieszkanie na etapie budowy, wiele lat temu, zaraz po ślubie. Długo i starannie robili tam remont, przecież robili to dla siebie.

Mieszkanie wyszło bardzo przytulne i stylowe. Dlatego kiedy Maria zaszła w ciążę i młoda rodzina zastanawiała się nad przeprowadzką do większego mieszkania, było im naprawdę żal opuszczać swoje ukochane, przytulne gniazdko.

Kawalerki postanowili nie sprzedawać, bo dodatkowe metry zawsze mogą się przydać. W życiu różnie bywa, a w rodzinie wkrótce pojawi się długo oczekiwane dziecko. Nawet mebli nie zabrali. Do nowego domu kupili wszystko nowe.

I tak stało to mieszkanie, dobre, przytulne, nadające się do zamieszkania, ale puste.

– Marysia, może wynajmijmy je? Po co mieszkanie ma stać puste tyle lat? Tak przynajmniej przyniesie jakiś zysk.

– Ojej, Tomek, nie chcę, żeby tam mieszkali jacyś obcy ludzie. Najemcy są niepewni. Wszystko pobrudzą, zniszczą, złamią, zobaczysz. To będzie dla nas kłopot.

Mąż pokornie się zgodził, chociaż myśl, że mieszkanie mogłoby przynosić zysk, a nie tylko generować rachunki, nadal nie dawała mu spokoju.

– Halo, Marysia, pomóż! – dawna przyjaciółka jeszcze z czasów studiów, Kasia, zapłakana zadzwoniła do Marii – odeszłam od Adama, okazał się takim draniem.

Wyobraź sobie, zdradzał mnie ze swoją koleżanką. I mają to już chyba od dawna.

– Boże, Kasia, co za koszmar!

– A ja, wyobraź sobie, taka naiwna, wierzyłam mu, że ciągle zostaje w pracy, że stara się dla naszej rodziny, że jest zmęczony. I pewnego dnia postanowiłam sama po niego przyjechać do pracy. I co? Wychodzi z biura obejmując tę blondynkę. Brrr, do tej pory mam dreszcze, jak to wspominam. No, w każdym razie, złożyłam pozew o rozwód i podział majątku. Ale póki co, muszę gdzieś mieszkać. Od razu odeszłam od tego drania z rzeczami. Pomyślałam, że wy z Tomkiem macie puste mieszkanie. Mogę tam zostać na kilka miesięcy? Obiecuję, że będę dbać jak o swoje, zapewniam czystość, porządek i terminowe opłaty.

– Kasiu, oczywiście, że możesz tam mieszkać, żaden problem. Klucze są chyba wciąż u Tomka w samochodzie, dziś je zabiorę.

Maria, będąc z natury dobrą i wrażliwą osobą, postanowiła nie brać pieniędzy od przyjaciółki. Wystarczy, że zapłaci rachunki za miesiące mieszkania.

– Tomek, przynieś proszę klucze od naszego starego mieszkania – Maria od razu zadzwoniła do męża.

Nagle zrobił się zdezorientowany i zamilkł.

– Po co ci one? Co się stało?

– Nic, Kasia będzie tam mieszkać przez jakiś czas.

– A co z Adamem? Dlaczego musi mieszkać osobno?

– Długa historia, problemy z Adamem. W każdym razie, czekam na klucze.

Tomek przyniósł klucze, ale swoim zachowaniem wyraźnie pokazał, że nie jest zadowolony z pomysłu zasiedlenia Kasi.

– Marysia, przecież sama nie chciałaś nikogo tam wpuszczać, dlaczego tak od razu się zgodziłaś? Uważam, że to zły pomysł. A co, jeśli Kasia jutro pogodzi się z mężem i wróci do niego?

– Na pewno nie. Znam Kasię. Jeśli podjęła decyzję, to na pewno. A tobie co, żal?

Tomek nic nie odpowiedział, tylko zirytowany rzucił klucze na półkę.

– Dziwne – pomyślała Maria, ale nie powiedziała mężowi nic.

Kasia, zadowolona, że tak szybko znalazła dach nad głową, tego samego dnia wprowadziła się do nowego mieszkania. Na klatce, przed mieszkaniem, odkryła kilka worków ze śmieciami. Kasia była bardzo zdziwiona, nikt tam nie mieszka, skąd więc te śmieci? Ale nie dociekała, po prostu je wyrzuciła.

– Marysia, przyjedź do mnie na parapetówkę, wypijemy wino – zadzwoniła Kasia do przyjaciółki po kilku dniach.

Tego samego wieczoru spotkały się. Maria dawno nie była w swoim starym mieszkaniu.

– Ojej, czasami tęsknię za naszą kawalerką. Tu z Tomkiem było nam dobrze, cicho i spokojnie. Wiesz, wtedy Tomek pracował znacznie mniej, spędzaliśmy dużo czasu razem, nie to co teraz. Ciągle go nie ma w domu. Ech, to były dobre czasy.

Nagle Maria zakrztusiła się winem.

– Kasia! Co to jest?

Na jej starym, ale ukochanym białym kanapie widniały dwie dziury wypalone papierosem.

– To nie ja! Przysięgam! Nie palę!

– Więc kto to zrobił? – Maria była w szoku.

Nagle jej wzrok padł na lustro na ścianie. Jego róg był uszkodzony.

– A to? Kasiu?

– I to nie ja – odpowiedziała już mniej pewnie przyjaciółka.

Dwie kobiety, jak detektywi, zaczęły przeszukiwać mieszkanie centymetr po centymetrze. To, co zobaczyła Maria, nie przypominało porządku i przytulności, które zostawiła w swoim ukochanym mieszkaniu. To ogromne zarysowanie na szafie, to ślady po zalaniu w łazience, to rozbita waza. Maria, która początkowo chciała oskarżyć przyjaciółkę o niedbalstwo, zaczęła zdawać sobie sprawę, że Kasia w żaden sposób nie mogła w ciągu trzech dni tak zniszczyć jej mieszkania.

– Kasiu, to jakaś czarna magia. Przecież nikt tu nie mieszkał. Co się tu dzieje?

Kasia, rozglądając się wokół, nadal chodziła po mieszkaniu, zrozumiawszy, że coś tu nie gra.

Nie rozwiązawszy zagadki, kto zniszczył mieszkanie, przyjaciółki rozeszły się. Ale dziwne rzeczy nadal działy się w nieszczęsnym mieszkaniu.

– Halo, Marysia, cześć. Tu się dzieją jakieś dziwne rzeczy. Wyobraź sobie, wracam z pracy, a w kuchni woda leci cienką strużką. Ale na pewno nie zostawiłam wody włączonej. I wokół zlewu jest mokro, jakby ktoś mył naczynia. A ja nawet nie wchodziłam rano do kuchni. Zaspałam i nie zdążyłam zjeść śniadania.

– Kasiu, to zaczyna być przerażające. To wszystko

jakieś szaleństwo.

Dwa dni później przyjaciółka znów zadzwoniła do Marii w panice:

– Marysia, nie mogę już tego wytrzymać. Dzisiaj okno w jakiś cudowny sposób samo się otworzyło, kiedy mnie nie było w domu. Chociaż na pewno zamknęłam wszystkie okna. W prognozie pogody zapowiadali burzę, więc sprawdziłam każde okno. Już nawet boję się wracać do domu po pracy. A wczoraj, wyobraź sobie, mokry ręcznik leżał w łazience. Nie mogłam go tak zostawić. Na pewno nie.

– Boże, Kasiu, już mam paranoję. Nie wiem, co robić, jak ci pomóc. Wygląda na to, że ktoś wchodzi do mieszkania, kiedy jesteś w pracy. Ale to niemożliwe. Zamek jest cały, drzwi też. Jedyny klucz, który miałam, dałam ci. Już się boję, żeby nic ci się nie stało. Dzisiaj porozmawiam z Tomkiem, musimy coś zrobić. Może zainstalować kamerę?

– Tomku, wyobraź sobie, w naszym starym mieszkaniu dzieją się jakieś dziwne i przerażające rzeczy. Kasia już boi się tam wracać.

Mąż Marii, który w tym czasie nalewał sobie herbatę, z hukiem upuścił filiżankę i prawie ją rozbił.

– Cholera! – krzyknął z wściekłością – co tam się dzieje? Jakie dziwne rzeczy?

– No wiesz, woda leci, okno się otworzyło, bałagan w łazience, w kuchni. A kiedy byłam tam u Kasi, byłam w szoku. Wyglądało na to, że ktoś tam bardzo namieszał.

– Marysia! No, poważnie? – Tomek wyraźnie się zdenerwował – twoja przyjaciółka robi, co chce w tym mieszkaniu, to przecież nie jej własność. I próbuje zwalić winę na jakieś duchy.

– Jak możesz tak mówić? Znam Kasię od tysiąca lat, jest wspaniałą osobą i nigdy by tak nie postąpiła. Wiesz co, pomyślałam. Musimy zainstalować kamery w mieszkaniu, choćby na jakiś czas.

– Jeszcze czego! – mąż przeszedł do krzyku – żadnych kamer tam nie będzie! Trzeba wyrzucić Kasię z naszego mieszkania, zanim się tam wprowadziła, nie mieliśmy żadnych problemów. Wszystkie problemy tylko przez nią.

Maria nic nie odpowiedziała mężowi, ale nie spodobał jej się jego agresywny ton.

Z Kasią jednak zainstalowały kamery, w tajemnicy przed Tomkiem. A to, co Maria zobaczyła na nagraniach po zaledwie kilku dniach, wstrząsnęło nią do głębi.

Na nagraniu było wyraźnie widać, że kiedy Kasia jest w pracy, do mieszkania wchodzi, kto by pomyślał, Tomek, z jakąś atrakcyjną dziewczyną. Mąż Marii miał kochankę. Na nagraniu było wyraźnie widać, jak ona pali papierosy na kanapie, bierze ręcznik i idzie do łazienki, myje kieliszki po winie w kuchni.

Wszystko, co wydawało się Kasi nie do wyjaśnienia, to ślady wesołego spędzania czasu przez Tomka i jego długonogą towarzyszkę.

W tym momencie Maria miała wrażenie, że ziemia usunęła się jej spod nóg. Jak mógł? Kiedy ona cały czas siedzi w domu z małym dzieckiem, Tomek się tu bawi. A Marii cały czas kłamie, że pracuje bez przerw i odpoczynku, i jest strasznie zmęczony.

Właśnie dlatego nie chciał wpuszczać Kasi do mieszkania, dlatego nie chciał oddać kluczy, dlatego był przeciwny kamerom. Puste mieszkanie stało się dla niego idealnym miejscem na przyjemne spędzanie czasu z kochanką.

– Wynoś się! – Maria siedziała na kanapie z kamienną twarzą i czekała na powrót męża z pracy.

– Co? – zapytał zdezorientowany Tomek.

– Pakuj swoje rzeczy i wynoś się stąd! Natychmiast!

– Marysia, wszystko w porządku? Co ty mówisz?

– Wszystko wiem. Nie mamy o czym rozmawiać. W końcu zainstalowałam kamery u Kasi. Jak mogłeś?

Tomek zamilkł, był zdezorientowany i nie mógł wydobyć słowa.

– Kasia już zwolniła mieszkanie dla ciebie. Przeprowadzasz się tam, a my z synem zostajemy tutaj. Złożyłam już pozew o rozwód i alimenty. Żegnaj!

– To wszystko wina twojej Kasi! Gdyby nie ona!

– Nie szukaj wymówek. Wynoś się!

Maria wyszła z pokoju i rozpłakała się. Było jej tak przykro i bolało. Ale nigdy nie wybaczy mężowi.