Zakochałem się w innej, a Ty nic na to nie poradzisz
– Piotr, nie bój się. To ja! – krzyknęłam, zamykając drzwi mieszkania. – Twój telefon był niedostępny, a ja zapomniałam torby z rzeczami Natalii.
Zdjęłam sandały i pobiegłam do pokoju. Mąż namówił mnie, żebym pojechała z córką na tydzień do jego mamy na wieś, żebyśmy się nie nudziły, gdy będzie w delegacji. Decyzja była spontaniczna, więc w pośpiechu zapomniałam wziąć torbę z ciepłymi rzeczami dla małej. Zorientowałam się dopiero, gdy dojechaliśmy. Musiałam wracać przez korki ponad godzinę. Dobrze, że Natalia została ze teściową, bo w samochodzie by się wymęczyła. Nie dość, że było strasznie duszno, a klimatyzacja nie jest wskazana przy niemowlaku, to jeszcze to powolne przemieszczanie się. Jechaliśmy, stawaliśmy, jechaliśmy… Brr!
– Piotr? – zawołałam, ale mąż nie odpowiedział.
To było dziwne. Był w domu. Samolot miał dopiero w nocy, a jego samochód stał na parkingu. Może pojechał wcześniej na lotnisko taksówką? Liczyłam, że jeszcze raz go pocałuję i powiem, jak bardzo go kocham i już tęsknię. Może Piotr zasnął? Mam nadzieję, że nie przegapi lotu.
Otworzyłam drzwi do pokoju i zamarłam z przerażenia na widok tego, co zobaczyłam. Mąż ledwo zdążył założyć spodnie, koszula była jeszcze rozpięta, jasne włosy potargane, a obok stała długonoga brunetka, poprawiająca krótką sukienkę, którą dopiero co założyła.
Dzięki Bogu, że nie złapałam ich na gorącym uczynku… Przynajmniej resztka wstydu u mojego męża się ostała, żeby się pospieszyć z ubieraniem i tłumaczeniem. Chociaż z tym ostatnim się nie spieszył. Czyżby wiedział, że każde słowo będzie zbędne?
Dziwne… i o czym ja myślę?
Chyba jeszcze nie do końca zrozumiałam, co się właśnie wydarzyło.
– To… – zaczął Piotr.
– Nie to, co myślę. Oczywiście – pokiwałam głową, starając się przełknąć oburzenie i nie wybuchnąć.
Muszę się opanować.
Nie mogę pozwolić, żeby mleko mi przestało płynąć.
Nasza córeczka jest jeszcze taka mała, nie mogę jej pozbawić karmienia piersią przez „szczura” ojca.
– Zgadza się. To nie to, co myślisz. Julia tylko przyszła tu posprzątać, to wszystko. Chciałem zostawić mieszkanie czyste przed wyjazdem.
– Naprawdę? Jak się czujesz? Skończyliście już sprzątanie? Mogłeś chociaż powiesić kartkę „trwa sprzątanie toalet”.
– Właściwie – pisnęła dziewczyna, ale Piotr uciszył ją gniewnym spojrzeniem.
– Kochanie, nie rób scen i nie bądź zazdrosna. Wiesz, że to nie moje. To był jednorazowy wyskok. Chciałem spróbować czegoś nowego i się zrelaksować. A ty po narodzinach dziecka… Pomyśl, że Julia cię wyręczyła.
Oburzenie we mnie wrzało, osiągnęło punkt krytyczny i zaraz miało wybuchnąć. On naprawdę stracił wszelkie poczucie przyzwoitości? Jaka, do diabła, Julia? Kogo ona wyręczyła? Z oczu napływały mi łzy, ale zacisnęłam pięści i starałam się oddychać równo. Życie mnie nauczyło wiele.
Nie chciałam pokazywać Piotrowi swojej słabości.
Nie mogłam ujawnić całego swojego bólu, żeby zobaczyć w jego oczach triumf moralnego zwycięzcy.
Nie doczeka się tego!
– Racja. Julia naprawdę mnie wyręczyła. Dziękuję, Julio, za to, że otworzyłaś mi oczy na zdradliwego psa. Teraz wiem na pewno, że nie wrócę do tego mieszkania. Złożę pozew o rozwód, Piotrze. Nigdy ci tego nie wybaczę – wycedziłam przez zęby.
– Kupiłem cię, Wiktorio, nie zapominaj o tym, kiedy rzucasz takimi górnolotnymi słowami. Będziesz robić wszystko, co zechcę. Powiem, że masz patrzeć, jak cię zdradzam – zrobisz to. Powiem, że masz zapomnieć, co widziałaś – zapomnisz. Będzie tak, jak ja chcę. Nie ma innej opcji.
– Nie – skrzyżowałam ręce na piersi w obronnym geście przed takimi brutalnymi słowami.
Tak, rodzice sprzedali mnie jemu, ale minęło sporo czasu. Pokochałam go, otworzyłam przed Piotrem duszę i serce, a on je podeptał, bezlitośnie zmieszał z błotem swojej zdrady.
Mąż patrzył na mnie, uśmiechał się drapieżnie i przyciągnął do siebie Julię.
Jakże chciałam wyrwać jej włosy, a jemu złamać to, czym zapragnął spróbować „czegoś nowego”.
– Tak, Wiktorio… Tak. W przeciwnym razie wylecisz z tego domu jak korek i nigdy więcej nie zobaczysz córki! Skoro tak się stało, patrz! Bo kazałem ci to zrobić. Patrz i zapamiętaj… Może wejdę w to i pozwolę ci do nas dołączyć? Kto wie, kochanie?
Całował tę dziewczynę, a ona tuliła się do niego, nie zważając na to, że została złapana na zdradzie z cudzym mężczyzną. W środku wszystko się we mnie przewracało z obrzydzenia, ale patrzyłam…
Nie dlatego, że tak kazał mój „ukochany”.
Patrzyłam, jak ją całuje i dotyka jej szczupłych kształtów, żeby na zawsze zniszczyć w sobie wszystkie pozytywne uczucia, żeby zabić miłość do tego mężczyzny i wymazać go z pamięci.
Patrzyłam, zapamiętując tę chwilę, jak kazał, ale w innym celu.
Nigdy ci tego nie wybaczę, Piotrze!
I zemszczę się.
Bezlitośnie zemszczę się za każdą łzę, która teraz nie spłynie po moim policzku.
Za każdą sekundę tego bólu i upokorzenia.
Bo inaczej z takimi jak ty nie można.
Nadejdzie dzień, kiedy pożałujesz tego, ale będzie za późno, bo nigdy nie zapomnę tej zdrady.
Słyszeć od innych, że mąż zdradza, a zobaczyć to na własne oczy, to zupełnie różne rzeczy, i jeśli wcześniej szukałam powodu, żeby wybaczyć Piotrowi, teraz znajdę tysiąc powodów, żeby go zniszczyć i zostawić z niczym.
Trafiłeś na nie tę osobę, „ukochany”!
