Zakochałem się w Marii po uszy, ale uciekłem od niej po pierwszym tygodniu wspólnego życia

Po raz pierwszy zobaczyłem Marię na weselu mojego najlepszego przyjaciela. Wystarczyło, że rzuciła mi jedno spojrzenie, a już poczułem, jak moje serce wyskakuje z piersi, dłonie się pocą, a ręce drżą.

Oto jest – miłość. Przyszła do mnie w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewałem.

Byłem oczarowany urodą dziewczyny, ledwo odważyłem się zaprosić ją do tańca.

Dobrze, że mi się to udało. Kiedy tańczyliśmy, zapytałem ją, czy nie miałaby nic przeciwko temu, aby pójść ze mną na randkę. Nawet nie liczyłem na zgodę, ale Maria powiedziała, że chętnie wypije ze mną filiżankę kawy.

Mojej radości nie było końca. Do spotkania przygotowałem się starannie: kupiłem sobie nową koszulę, a dla dziewczyny przygotowałem wspaniały bukiet białych róż.

Maria okazała się nie tylko atrakcyjna, ale także bardzo inteligentna. Rozmawialiśmy o wszystkim na świecie, kończąc zdania jednymi i tymi samymi słowami. Po raz pierwszy w życiu miałem z dziewczyną takie wzajemne zrozumienie.

Jednak jednego wieczoru pominęliśmy pewien temat. Kiedy zapytałem Marię o jej rodzinę, smutno opuściła głowę i szybko zmieniła temat.

Nie naciskałem. Jeśli będzie chciała, sama opowie mi o swoich bliskich.

Ta randka była przełomowa, bo od tego czasu zacząłem budować relację z najwspanialszą dziewczyną na świecie. Przynajmniej wtedy tak mi się wydawało.

Spotykaliśmy się przez 2 miesiące, a potem zdecydowaliśmy, że nadszedł czas na kolejny krok w związku – zamieszkanie razem.

Niestety, nie miałem nic do zaoferowania, ponieważ mieszkałem z rodzicami w małej kawalerce, więc Maria przyjęła mnie do swojego wynajmowanego mieszkania.

Początkowo wszystko było dobrze, ale potem zdałem sobie sprawę, że strasznie brakuje mi prywatnej przestrzeni. Pokój był mały, nie było gdzie się schować przed dziewczyną. Musieliśmy spędzać cały wolny czas razem. To było dość trudne.

Ale byłem gotów to znieść, gdyby tylko jej matka nie zaczęła się wtrącać w nasze relacje.

Pewnego wieczoru wróciłem z pracy bardzo zmęczony, więc położyłem się na kanapie, aby choć trochę odpocząć. Maria wyszła spod prysznica, spojrzała na mnie i od razu zaczęła do kogoś dzwonić.

Po kilku minutach podeszła do mnie, podała mi słuchawkę i powiedziała, że jej mama chce ze mną porozmawiać.

Na początku nie rozumiałem, co się dzieje, ale kiedy w końcu się domyśliłem – postanowiłem uciec z tego mieszkania jak najdalej.

Pani Wiktoria zaczęła na mnie krzyczeć, że jestem zbyt leniwy, że nic nie chcę robić w domu, że szafa w Marii jest zepsuta, a telewizor szwankuje. Powiedziała mi, że nie będzie mnie uważać za prawdziwego mężczyznę, jeśli nie będę w stanie zadbać o jej córkę tak, jak sobie tego życzy.

Nie słuchając pretensji potencjalnej teściowej, szybko spakowałem wszystkie swoje rzeczy do torby i uciekłem z tego mieszkania, podczas gdy Maria suszyła włosy w łazience.

Nie chciałem jej niczego tłumaczyć. Wszystko było jasne – nikt nie chce budować rodziny z osobą, która wciąż żyje myślami swojej matki. To nie można nazwać dorosłymi relacjami.

Maria wiele razy do mnie dzwoniła, próbując dowiedzieć się, co skłoniło mnie do odejścia, ale nie odpowiedziałem na żadne połączenie.

Teraz będę szukał dziewczyny, która wie, czego sama chce od życia, a nie tego, czego chce ktoś inny.