Zatrudniłam się u męża i dowiedziałam się o jego romansie

– Nasza firma wcale nie jest taka dobra, – próbował odwodzić mnie od pomysłu Damian, gdy powiedziałam, że chciałabym pracować razem z nim. – I w dodatku nie mamy wolnych etatów.

Zdziwiło mnie, że mój mąż, który zwykle chwalił sobie swoją pracę, nagle zaczął tak rozpaczliwie wyliczać jej wady. Mimo to, udało mi się zostać jego koleżanką z pracy.

Sonia i Damian byli małżeństwem od ośmiu lat. Wychowywali pięcioletniego syna Romka, pracowali i spłacali kredyt hipoteczny oraz kredyt na rodzinny samochód.

Damian zarabiał nieźle, ale biorąc pod uwagę zadłużenie rodziny, nie mieli nadmiaru pieniędzy. O tym, bym mogła zostać w domu, nie było nawet mowy. Zresztą, nie zamierzałam być gospodynią domową, zawsze byłam pracowita.

Miałam jednak pecha z pracą. Po urlopie macierzyńskim zatrudniłam się w firmie, gdzie szefową była kobieta-dyktatorka, która wymagała od podwładnych wykonywania najdziwniejszych zadań. Jako niedoświadczony pracownik, znosiłam to, by zdobyć doświadczenie, obawiając się, że jeśli wylecę po miesiącu, nie znajdę już pracy nigdzie.

Po roku moje nerwy nie wytrzymały i zrezygnowałam. Znalazłam nową pracę, ale tam szybko wyszły na jaw pewne niuanse. Płacili mniej, niż obiecywali, wymyślając system kar, które trudno było ominąć w zaproponowanych warunkach.

Wszystkie te problemy sprawiały, że czułam się bezużyteczna.

Damian jednak nie miał takich problemów. Jego firma była dość duża, wynagrodzenia wypłacano na czas i zgodnie z umową. Pracownicy często otrzymywali premie, wysyłano ich na szkolenia opłacane przez firmę. Było wiele korzyści, w tym imprezy firmowe, na które nie można było przychodzić z partnerami. Przynajmniej tak mówił Damian.

– Pomóż mi zatrudnić się u was, – prosiłam męża.
– Kochana, naprawdę, to nie jest takie proste, jak się wydaje! – nagle zaczął opierać się Damian. – Zobacz, jak często muszę zostawać po godzinach! A jeśli i ty będziesz musiała zostawać, kto zajmie się Romkiem?
– Nic się nie martw, będę brała pracę do domu albo poproszę mamę, żeby odbierała go z przedszkola, – nie poddawałam się.
– Nie mamy wolnych etatów.
Niezależnie od tego, jak bardzo nalegałam, by zatrudnił mnie w swojej firmie, Damian zawsze znajdował wymówki.

Sytuacja zmieniła się, gdy pewnego dnia przeglądałam ogłoszenia o pracy i natrafiłam na ofertę od firmy, w której pracował mąż. Zadzwoniłam pod podany numer i zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną.

– Dlaczego mnie nie uprzedziłaś? – oburzył się Damian, gdy wszystko mu opowiedziałam.
– A dlaczego ty mi nie powiedziałeś, że szukacie pracownika z wykształceniem ekonomicznym? Czy zapomniałeś, jaki mam dyplom?
– Otwarli etat w innym dziale, tam szefem jest Nikodem. Nie jesteśmy z nim przyjaciółmi, obawiam się, że nie przejdziesz…
– Damian. Zrezygnowałam z pracy. Jeśli nie przejdę, nie wiem, jak szybko znajdę nową. Już nie będę się zatrudniać w pierwszej lepszej firmie.
Damian próbował wszcząć kłótnię, bo odejście żony z pracy dotyczyło rodzinnego budżetu. Ale Sonia była uparta. Na pytanie, dlaczego tak sprzeciwia się jej zatrudnieniu w firmie, w której pracuje, nie miał odpowiedzi.

Świetnie przeszłam rozmowę kwalifikacyjną.

W doskonałym nastroju jechałam do biura w pierwszy dzień pracy!

Od pierwszych minut wydawało mi się, że nowi koledzy dziwnie na mnie patrzą.

„No tak, przecież jestem nowa, a do tego żona szefa jednego z działów, wszyscy są ciekawi, kim jestem” – tłumaczyłam sobie.

Spojrzałam na męża. Damian również wyglądał na spiętego.

– Oto twoje miejsce pracy, ale najpierw idź do Nikodema, swojego bezpośredniego przełożonego, – powiedział. Jego oczy nerwowo biegały.
– Dobrze, – odpowiedziałam spokojnie.
Nikodem przeprowadził krótki instruktaż i dał pierwsze zadania. Z entuzjazmem rzuciłam się w wir pracy.

– Idziesz na obiad? – oderwał mnie od sterty dokumentów Damian.
– Już dwunasta?! – zdziwiłam się. Nawet nie zauważyłam, jak szybko minął czas. – Idę. A ty?
– Muszę wyjść. Idź z dziewczynami, pokażą ci wszystko.
Towarzystwa dotrzymała mi Olga, główna księgowa firmy. Patrzyła na mnie z pewnym współczuciem.

– Długo jesteście z Damianem małżeństwem? – zapytała. – Wasz syn ma pięć lat?
Poszłyśmy do stołówki niedaleko biura, gdzie zwykle jedli pracownicy firmy. Przy sąsiednim stoliku siedziały młode kobiety, podwładne Damiana.

– Daria znowu nie je z koleżankami, – zauważyła Olga.
Wszystko to wydawało mi się dziwne. Ale pomyślałam, że główna księgowa z racji wieku czasem mówi coś niewłaściwego.

Po obiedzie Damian wrócił do biura. Wkrótce zwróciłam uwagę na tę Darię, o której wspominała Olga. Wydała mi się sympatyczna, choć trochę wulgarna.

– Kochanie, dziś muszę zostać dłużej w pracy. Ty jedź, odbierz Romka z przedszkola. Będę koło dziewiątej, – powiedział Damian, gdy dzień pracy dobiegał końca.
Skinęłam głową. Byłam przyzwyczajona do spędzania wieczorów bez męża, często wracał późno.

Minął miesiąc, przyzwyczaiłam się do nowego zespołu, a oni do mnie. Mimo to miałam wrażenie, że koledzy patrzą na mnie dziwnie, a kiedy wchodziłam do pokoju socjalnego w ciągu dnia, ożywione rozmowy często cichły. Jakby temat rozmowy dotyczył mnie. Olga często towarzyszyła mi na obiedzie, patrząc na mnie z pewnym współczuciem i wzdychając.

Odpowiedzi na wszystkie pytania przyszły dość szybko. Pewnego dnia szukałam czegoś w folderze sieciowym. Przypadkowo natrafiłam na folder „Zdjęcia z imprez firmowych”. Z ciekawości postanowiłam je przejrzeć.

Na początku nie znalazłam nic szczególnego, ale potem…

Pierwsze zdjęcia, na których Damian obejmuje Darię, nie wzbudziły moich podejrzeń. No cóż, stanął obok podwładnej, pozuje do zdjęcia!

Ale na zdjęciach z noworocznej imprezy Damian nosił Darię na rękach, całował ją w policzek. Potem, na wiosennej wycieczce za miasto, znowu byli razem: Damian obejmował Darię, a na żadnym zdjęciu nie byli osobno.

Z wrażenia aż zaparło mi dech.

„Spokojnie! Zdjęcia jeszcze niczego nie dowodzą” – mówiłam sobie. Ale myśli o tym, że mąż ma romans w pracy, nie dawały mi spokoju.

Udało mi się jednak opanować. Postanowiłam na razie nic nie mówić mężowi, tylko obserwować. Poszłam do pokoju socjalnego. Nie wiedziałam, że Daria właśnie tam pije kawę.

„Będę milczeć i obserwować” – obiecałam sobie, ale nieoczekiwanie powiedziałam:

– Widzę, że jesteście z mo

im Damianem dobrymi przyjaciółmi, na wszystkich imprezach chodzicie razem.
Daria zakrztusiła się.

– Może pomagasz mu w przerwach na obiad albo po pracy? – mówiłam, nie mogąc się powstrzymać.
– Co, już ktoś doniósł? – nieoczekiwanie odpowiedziała Daria. – No, skoro już plotki doszły, to tak. Sypiam z twoim mężem…
Zamarłam, nie spuszczając wzroku z koleżanki. W tym momencie, wyczuwając coś niedobrego, wszedł Damian. Widząc nas, wpatrujące się w siebie z nienawiścią, również zamarł.

Jeszcze nic nie powiedziałam, a Damian już zaczął uspokajać żonę:

– Sonia, porozmawiajmy o tym spokojnie w domu. Błagam, nie rób sceny!
Rozumiejąc, że mąż tą wypowiedzią praktycznie przyznał się do zdrady, chwyciłam filiżankę kawy i chlusnęłam nią w Darię. Ta krzyknęła, Damian próbował mnie powstrzymać, ale już wybiegłam i schowałam się w damskiej toalecie.

Po wypłakaniu się wróciłam do biura. Po spojrzeniach, jakie mi rzucano, było jasne, że cały biuro już wie o zajściu.

Pierwszą moją myślą było uciec. Zwolnić się, zabrać dziecko i wyjechać gdzieś daleko. Ale szybko się opanowałam.

„Nie ma mowy! Nigdzie nie pójdę! Raczej ich stąd wykurzę” – złościłam się.

Tak, spodziewałam się, że romans Damiana i Darii będzie się rozwijał na moich oczach. Obiecałam sobie, że zniszczę życie zdrajcom, jeśli zdecydują się zostać w tej samej firmie.

Rozwód był dla mnie trudny. Sąd, podział majątku, sprzedaż mieszkania i poszukiwanie nowego… Czułam się zniszczona. Jedyną rzeczą, która dawała mi siłę do dalszego działania, był Romek. Z trudem wstawałam rano, odprowadzałam go do przedszkola, a potem szłam do pracy.

W biurze znalazłam niespodziewanie wsparcie u kolegów. Plotki o tym, że dowiedziałam się o romansie męża, rozeszły się szybko. Większość pracowników potępiała Darię i jej kochanka, a mnie współczuli.

Praca obok męża i jego kochanki była niezwykle trudna. Kilka razy dziennie miałam ochotę się zwolnić. Damian i Daria, przechodząc obok mnie, unikali kontaktu wzrokowego.

Olga była zszokowana rozwojem sytuacji. Była kobietą starej daty, cieszyła się w firmie autorytetem i teraz nastawiała cały zespół przeciw Damianowi i Darii.

W końcu Daria nie wytrzymała i odeszła z pracy. Za nią poszedł Damian.

Gdy odeszli, poczułam ulgę. Praca pochłonęła mnie całkowicie. Nie zauważyłam, kiedy stałam się jedną z najbardziej efektywnych pracownic, co sprawiło, że Nikodem, awansując, mianował mnie na swoje miejsce.

Miejsce Damiana zajęła jedna z przyjaciółek Darii. Nowa szefowa działu lubiła plotkować, więc zawsze dowiadywałam się, jak żyje mój były mąż.

Miesiąc później dowiedziałam się, że Damian i Daria znaleźli nową pracę. Po pół roku pojechali na wakacje. Po roku, pełnym histerii i manipulacji ze strony Darii, Damian oświadczył się jej.

Gdy para doczekała się dziecka, zaczęłam spokojniej reagować na wieści o nim.

A gdy przyjaciółka Darii rozniosła po biurze kolejną wiadomość, poczułam satysfakcję i Schadenfreude. Okazało się, że gdy Daria była w ciąży, Damian znalazł sobie nową kobietę. Szybko stracił zainteresowanie żoną, która urodziła dziecko. Zostawił ją z niemowlęciem i odszedł, by zacząć nową relację.

– Co za drań! – oburzała się Olga, omawiając ze mną najnowsze plotki. – Jak ziemia może takich nosić!
Wzruszyłam ramionami.

– Cóż, Olgo, za związek z żonatym Daria dostała bumerangiem. Jestem pewna, że i Damian wkrótce zapłaci za wszystkie swoje czyny.
– Oby tak było! – wykrzyknęła kobieta.
Dopiłyśmy herbatę i wróciłyśmy do pracy.