Zawsze negatywnie reagowałam, gdy młode pary decydują się po ślubie zamieszkać ze swoimi rodzicami. I jak się domyślacie, sama stałam się taką osobą

Zaraz po ślubie musiałam przeprowadzić się do mojego męża. Od razu zdecydowaliśmy, że będziemy oszczędzać na zakup własnego mieszkania. Ale ponieważ od razu nie mieliśmy potrzebnej kwoty pieniędzy, musieliśmy zamieszkać w mieszkaniu rodziców męża.

Do moich rodziców nie mogliśmy się przeprowadzić, ponieważ mieszkali w dwupokojowym mieszkaniu, a rodzice męża w trzypokojowym. I obliczyliśmy, że potrzebujemy około dwóch lat, zanim kupimy własne mieszkanie. Mamy pewną sumę pieniędzy, ale musimy do niej jeszcze dodać, aby móc od razu kupić dwupokojowe mieszkanie.

Teściowa jest dość surową i kategoryczną kobietą, uważa, że wszyscy powinni słuchać jej zdania i postępować tak, jak tylko ona uważa za stosowne. No i nasze relacje z nią zostały zbudowane na takiej zasadzie.

Uważam, że powinnam postępować tak, jak sama chcę, a nie jak mi dyktują inni ludzie, bronię swojego zdania i swoich myśli. Mojej teściowej oczywiście to się nie podoba. A mój mąż obecnie bardziej słucha mojego zdania niż zdania teściowej. I to oczywiście bardzo dotknęło jego matkę, mówiąc, że oto ile lat żył według zasad matki, a tu pojawiła się jakaś kobieta, której teraz słucha. Od tego czasu teściowa próbuje mi udowodnić, że to ona jest główną gospodynią w tym domu. I oto jak ona to robi.

My z mężem po pracy nie od razu szliśmy do domu, czasem wstępowaliśmy do baru czy restauracji, albo nawet do kina, i dopiero potem wracaliśmy do domu. A tam na nas czekała teściowa.

I gdzie wy byliście tyle czasu? Czekałam na was, nawet obiad przygotowałam. Ale już wystygł. Musiałam sama jeść, w samotności.

No a po co nas czekałaś? Jeśli chciałaś zjeść, to siadaj sobie i jedz. I następnym razem nas nie czekaj, jedz sama.

A dlaczego ty mi mówisz co mam robić. Dlaczego to ty będziesz decydować, co mam robić i kiedy mam siadać jeść.

Pewnego dnia zapytałam teściową:

My z mężem sami kupujemy sobie produkty. I mogę sama przygotować obiad dla siebie i mojego męża. I nie musisz gotować dla nas wszystkich jedzenia.

Dlaczego miałabym wam wydzielać osobne miejsce w lodówce? Może jeszcze będziemy dzielić jedzenie? Będziemy każdy gram przeliczać, a nagle coś wam zabiorę! No, będziesz mieszkać w swoim mieszkaniu, wtedy będziesz tam ustalać swoje zasady. A póki mieszkasz w moim mieszkaniu, to szanuj moje zasady! W mojej lodówce wszystko jest wspólne.

A potem było tak, że matka męża zobaczyła, jak jemy w naszym pokoju i zaczęła nam mówić:

A wy zapomnieliście, że je się w kuchni? W moim mieszkaniu je się tylko tam. Żebym więcej tego u siebie nie widziała!

Dobrze!

Potem miałam wolne w pracy i postanowiłam posprzątać

w domu. Wyczyściłam wszystko do czysta. Ale teściowa wróciła do domu i od razu spadła na mnie fala zarzutów:

No i po co sprzątałaś dom? Chciałaś mi pokazać, że jestem złą gospodynią i nie potrafię posprzątać w domu?

A po tej sytuacji zaczęła kontrolować każdy mój ruch. Gdy myłam po sobie i mężu naczynia, matka męża potem je ponownie myła. To samo dotyczyło sprzątania – po mnie wszystko ponownie wycierała. Gdy stawiałam buty w szafce, ona kładła je na dywanie; gdy wieszałam ubrania w szafie, ona wieszała je na wieszaku w korytarzu.

I tak robiła dosłownie ze wszystkim. Takie życie mnie zmęczyło i zmusiłam męża, byśmy przeprowadzili się do domu moich rodziców. Lepiej mi było mieszkać w mniejszym mieszkaniu, ale za to z nerwami w całości. Ale mieszkać z jego matką już więcej nie zamierzałam. Ale nawet w tym teściowa znalazła wielkie minusy.

Wkrótce kupiliśmy własne mieszkanie. I wtedy zaczęliśmy w nim mieszkać.

Mój mąż zmienił pracę, ja pracowałam zdalnie. I przez rok udało nam się już wszystko urządzić w mieszkaniu i świętować parapetówkę. Musieliśmy zaprosić teściową.

Nawet w moim domu próbowała ustalać swoje zasady.

Naczynia trzeba od razu myć! I wyłącz już kurczaka, bo będzie suchy i niesmaczny.

Na co jej odpowiedziałam:

Więc tak. To moje mieszkanie i w nim ja jestem gospodynią. A to oznacza, że to ja ustalam tu zasady. A nie ty. A ty swoje zasady dyktuj w swoim mieszkaniu!

Od tego dnia teściowa więcej nie komenderowała, a do nas przychodzi rzadko. I nawet jeśli przyjdzie, to tylko milczy, nic więcej mi nie mówi.

W takim przypadku ważne jest, aby od razu wszystko wyrazić teściowej, bo inaczej będzie nadal próbowała tobą kierować.