Zawsze szkoda ci pieniędzy na mnie, ale jak rodzice o coś poproszą, to od razu znajdujesz!

Kasia i Mirosław byli małżeństwem od ponad 5 lat i mieli córkę, która miała już ponad rok. Poród mocno odbił się na zdrowiu Kasi i przeszła na urlop macierzyński. Mirosław na początku pomagał żonie, gdy ta dochodziła do siebie, ale potem całkowicie zanurzył się w pracy, chociaż zarabiał niewiele.

Ogólnie rzecz biorąc, pieniędzy wystarczało na opłaty, jedzenie i potrzebne rzeczy dla noworodka. Na nic więcej nie było funduszy, ponieważ ostatnio mąż wysyłał sporo pieniędzy swoim rodzicom.

„Nigdy nie miałam za złe, że Mirosław pomaga swoim rodzicom finansowo, ale w ostatnim roku zaczęło się to zdarzać zbyt często! Wcześniej, kiedy nie mieliśmy naszej małej księżniczki, nawet bym nie pomyślała, żeby się sprzeciwiać. Tym bardziej, że były to drobnostki: czajnik, łopata, nowe grabie (mieszkają na wsi). Ale teraz mamy długi, na dziecko wydajemy dużo pieniędzy, a pensja męża ledwo starcza na nas troje” — zwierza się zmartwiona Kasia.

Kiedy Kasia próbowała porozmawiać z mężem o tym, że oni również potrzebują pieniędzy, on tylko złościł się i krzyczał: „To moje zarobione pieniądze i sam będę decydował, na co je wydać!”.

„Jego rodzice żyją z emerytury, ale jedzą domowe produkty, bo mają swoje gospodarstwo, więc nie sądzę, żeby nie mieli możliwości czegoś sobie kupić. Tym bardziej, że z nimi mieszka ich młodszy syn, on pracuje, dlaczego on nie może kupić potrzebnych rzeczy?

Czy oni zapomnieli, że mamy małą córeczkę, czy są ślepi i nie widzą, że nie mamy środków, żeby komuś pomagać?

Jeśli spojrzeć na moich rodziców, to żyją podobnie jak jego, ale niczego od nas nie proszą, a wręcz przeciwnie, ciągle nam pomagają. Przyjeżdżają w gości z całą górą jedzenia, kupują dziecku pieluchy i zabawki!

Raz próbowałam wyjaśnić mężowi, że nie jesteśmy w sytuacji, żeby komuś pomagać, ale w odpowiedzi usłyszałam tylko obraźliwe słowa i to, że on sam będzie o wszystkim decydował, a ja nie mam prawa wtrącać się w jego rodzinne sprawy.

Próbowałam mu wytłumaczyć, że jeśli to tak dalej pójdzie, zaczniemy głodować, a on mi odpowiedział, że musimy to przetrwać, bo to taki etap życia.

Rozumiem, że trudno mu odmówić pomocy rodzicom, ale czy to właściwe, że w ten sposób szkodzi swojej żonie i córce?

Zdarzają się takie momenty, że pilnie muszę coś kupić, a mąż mówi, że nie ma pieniędzy i muszę prosić o nie swoich rodziców.

Coraz mniej rozumiem swojego męża, mam wrażenie, że dla rodziców oddałby wszystko, a dla nas z córką żałuje każdego grosza! Nie wiem, jak mu to dobrze wytłumaczyć, bo nie chcę znowu się kłócić, ale tak żyć dalej też nie mogę!”