Zdradziłam mężczyznę – jak ocalić rodzinę i przeprosić?
Mam 29 lat, mąż ma 35 lat, jesteśmy w małżeństwie od 8 lat i mamy dwoje dzieci. Mąż zawsze zapewniał rodzinę, podróżowaliśmy razem. Były czasy, kiedy wychodził ze znajomymi, bawił się do rana, chodził po klubach, była pewna korespondencja, ale wiem, że nie doszło do zdrady z jego strony.
Ostatnie lata naszego związku były trudne. Pojechaliśmy razem na wakacje nad morze. Tam poznałam innego mężczyznę i zdradziłam swojego męża. Mąż nas zobaczył razem tam, a jeszcze na wakacjach zdecydowaliśmy się na rozstanie. Po powrocie od razu wyjechałam. Jednak po dwóch tygodniach zdałam sobie sprawę, że to wszystko było rodzajem podświadomej zemsty na moim mężu, ponieważ narobił mi wielu urazów. Nawet terapeuta powiedział, że w pewnym sensie pomściłam się za jego wcześniejsze wybryki.
Miałam wrażenie, że zakochałam się w tym innym mężczyźnie na wakacjach. Po prostu nie myślałam o konsekwencjach. On twierdził, że chce się ze mną ożenić i zaakceptować moje dzieci.
Dwa tygodnie po moim odejściu zrozumiałam, że bardzo kocham swojego męża, że jest najbliższą osobą, że zawsze był moim oparciem i wsparciem, a ja postąpiłam wobec niego okrutnie, zadając mu takie cierpienie…
Próbowałam wrócić do niego i on mnie przyjął, ale zdradę tematycznie wciąż negowałam.
Przez dwa tygodnie rozstania mówiła z dziewczyną, opowiadał jej o swoich przeżyciach ze mną. Pojechał z nią na dwa dni w góry i spali razem w jednym łóżku, przytuleni (nic więcej się nie stało).
Po półtora miesiąca przyznałam się do zdrady. Teraz on nie może mi wybaczyć, cierpi… Widzę jego ból. Nie rozumiem, jak mogłam go tak potraktować, żałuję i chcę ocalić naszą rodzinę. Bardzo go kocham. On nie wierzy w moje uczucia, brak zaufania. Co drugi dzień przypomina mi o mojej zdradzie.
Nie chcę niczego, jestem przytłoczona apatią, myśli o samookaleczeniu. Potem zdaję sobie sprawę, że to nie jest rozwiązanie… Nienawidzę siebie każdego dnia, chcę ocalić naszą rodzinę i dać mu całą miłość, której potrzebował wcześniej…
Ale on okresowo mówi, że nie będzie w stanie żyć z tym, i że powinniśmy się rozstać. Później znika na kilka dni. Potem wraca w kółko.
