Ze swoją teściową poznałam się jeszcze przed ślubem. Matka męża bardzo mi się spodobała, bo to dobra i spokojna osoba. Po ślubie zamieszkaliśmy u niej i wtedy dowiedziałam się, jaka jest naprawdę. Wszystko dzięki naszym sąsiadom

Chcę zacząć od tego, że dobrze rozumiem, że moja historia nie będzie pierwszą, kiedy synowa skarży się na teściową. Ale teraz naprawdę potrzebuję rady, jakiegoś wsparcia, najlepiej od starszych ludzi.

Niedawno wyszłam za mąż za Tadeusza i od razu zamieszkaliśmy z jego rodzicami. Jeszcze przed ślubem bardzo dobrze dogadywałam się z jego matką, ale widywaliśmy się rzadko, bo mieszkałam w innym mieście.

Kiedy przeprowadziłam się do teściów, postanowiłam od razu zaprzyjaźnić się z matką męża.

Na pierwszy rzut oka nie było to trudne, bo to bardzo dobra i życzliwa kobieta, przyjemna w rozmowie. Zawsze miałyśmy o czym porozmawiać. Nigdy nie miałyśmy nieporozumień ani kłótni w codziennych sprawach.

W przeciwieństwie do innych teściowych, ona nigdy nie krytykowała mojej kuchni ani nie mówiła, że jestem złą gospodynią. Ale niedawno bardzo się rozczarowałam z powodu matki mojego męża.

Pierwsze sygnały, że przekazuje wszystko, co mówię, sąsiadom, docierały do mnie wcześniej. Po prostu nie zwracałam na to uwagi, nie mogłam połączyć wszystkich elementów.

Na przykład, pewnego razu miałam problem z gardłem. Opowiedziałam o tym teściowej, bo myślałam, że może mi doradzić jakiś skuteczny środek. A poradziła mi go nasza sąsiadka.

Wtedy nawet nie zrozumiałam, skąd wiedziała o moim problemie, po prostu zatrzymała mnie przed wejściem i powiedziała, że na mój problem pomaga jeden bardzo dobry spray, który nie jest zbyt drogi. Podziękowałam jej, ale nawet nie przyszło mi do głowy, że to moja teściowa jej o wszystkim opowiedziała.

Niedawno wszystko stało się jasne. Mieliśmy zebranie mieszkańców naszego bloku. Rozmawialiśmy o naszej sąsiadce, która dokarmia bezdomne koty z całej okolicy. Mieszka na parterze i wyrzuca jedzenie przez okno dla zwierząt.

Pod blokiem ciągle czeka około trzydziestu kotów, które miauczą pod oknami mieszkańców. To bardzo męczące, szczególnie wiosną, w maju.

Kiedy wróciliśmy do domu, powiedziałam teściowej, że nasza sąsiadka robi bardzo nierozsądne rzeczy, bo wszystkim to przysparza tylko kłopotów. Kocham zwierzęta, więc uważam, że lepiej byłoby dać ogłoszenie, żeby ludzie je adoptowali, albo zabrać je do schroniska, gdzie się nimi zaopiekują. Sama dałabym na to trochę pieniędzy.

Następnego dnia, gdy szłam do pracy, ta sama sąsiadka, która dokarmiała zwierzęta, zobaczyła mnie i zaczęła mówić, że nie mam sumienia, że tak mówię o dobrych zwierzętach, i jak mogłam nazwać ją nierozsądną.

Wtedy zrozumiałam, że to teściowa przekazuje wszystko, co mówię, sąsiadom. Wynosi na publiczny osąd wszystko, co dzieje się w naszym domu.

To może oznaczać tylko jedno. Matka męża nastawia sąsiadów przeciwko mnie. To takie podłe, nie spodziewałam się tego po niej, bo wydawała mi się taką dobrą osobą, traktowałam ją jak swoją.

Dlaczego to robi w oczach obcych ludzi? Nie rozumiem tego. Najgorsze jest to, że w domu moja teściowa jest taka miła, rozmawia ze mną szczerze, we wszystkim mi przytakuje.

Co teraz zrobić? Żyć z nią pod jednym dachem i w ogóle się nie dzielić, nie rozmawiać, niczego jej nie mówić? Ale ona sama wypytuje mnie o wszystko, sama wchodzi mi do duszy.

Nie wiem, czy ktoś mnie zrozumie, ale jest mi tak przykro, że trudno to opisać. Teraz przy niej nawet mężowi nic nie mogę powiedzieć, bo wszystko przekaże obcym ludziom. W domu chodzę i milczę. Czy to normalne? Jak znaleźć wyjście, skoro ona jest taką wielką plotkarą?