Zięć wrócił wcześniej z pracy i zastał u nich teściową. Zaproponował jej, żeby została i zjadła z nimi obiad. Anna chętnie by się zgodziła, bo od rana nic nie jadła i była bardzo głodna, ale Marta odpowiedziała za nią, że mama bardzo się spieszy i musi iść, a obiad zjedzą kiedy indziej. A w drzwiach, gdy Anna zakładała swoje stare buty, Marta powiedziała wprost, że wstydzi się jej wyglądu i żeby jak najszybciej zrobiła ze sobą porządek

Tego dnia Anna szła ulicą, a łzy płynęły z jej oczu strumieniami, tak przykro jej jeszcze nigdy nie było – jej córka powiedziała, żeby więcej do nich nie przychodziła, zwłaszcza gdy mają gości, bo wstydzi się jej wyglądu.

– Mamo, przecież ten płaszcz na pewno kupiłaś sobie jeszcze wtedy, gdy się urodziłam, dawno już należało go wyrzucić. A włosy? Nie widzisz, że są całkiem siwe? Kup sobie farbę i zrób z nimi porządek – z przekąsem zauważyła Marta.

Córka nie żartowała, uważała, że mama rzeczywiście wygląda źle, dlatego nie chciała, żeby spotykała się nawet z rodzicami męża, którzy według niej byli ludźmi o dość wyrafinowanych manierach.

Anna nigdy nie uważała się za piękność, nawet jej mąż nigdy nie powiedział jej, że jest ładna. Ale kobieta nie zwracała na to uwagi, jej wygląd nie miał dla niej znaczenia, a szczerze mówiąc, nie miała na to czasu.

Wcześnie została sierotą i bardzo szybko zrozumiała, że aby przetrwać, musi być silna, a nie piękna. Zamiast pójść na studia, poszła pracować do fabryki. Tam poznała swojego Pawła.

Wyszła za mąż, urodziła córkę, a po roku Paweł odszedł do innej. Anna miała nadzieję, że przynajmniej córka stanie się dla niej wsparciem, ale Marcie udało się dobrze wyjść za mąż, trafiła do dość zamożnej rodziny i przestała myśleć o swojej mamie.

Przypomniała sobie o niej dopiero wtedy, gdy urodziła dziecko. Wtedy zaczęła zapraszać Annę, żeby ta zajęła się wnukiem, podczas gdy Marta załatwiała swoje sprawy – szła do fryzjera na nową fryzurę, na dwie godziny na manicure lub do siłowni.

Marta lubiła też chodzić po sklepach z koleżankami, gdy mąż był w pracy, a dziecko w domu z mamą. Ale swoją mamę szybko wysyłała do domu, żeby nie spotkała się ani z zięciem, ani z jego rodzicami.

Ale pewnego razu zięć wraz z rodzicami wrócił do domu wcześniej i zastał Annę. Był szczerze zadowolony, że widzi teściową, więc zaproponował jej, żeby została i zjadła z nimi obiad.

Anna chętnie by się zgodziła, bo od rana nic nie jadła i była bardzo głodna, ale Marta odpowiedziała za nią, że mama bardzo się spieszy i musi iść, a obiad zjedzą kiedy indziej.

A w drzwiach, gdy Anna zakładała swoje stare buty, Marta powiedziała wprost, że wstydzi się jej wyglądu i żeby jak najszybciej zrobiła ze sobą porządek.

Usłyszeć coś takiego od własnego dziecka było bardzo przykro, ale Anna zawsze była silna. Wypłakała się i postanowiła zmienić swoje życie.

Miała odłożone trochę pieniędzy na czarną godzinę, ale postanowiła, że nie będzie już na nią czekać, tylko wyda te pieniądze na siebie.

Anna poszła do fryzjera, pofarbowała włosy i zrobiła sobie nową fryzurę. Wszystkie swoje stare łachy wyrzuciła, a zamiast nich kupiła sobie nowe, piękne ubrania i nowe buty.

Z czasem Anna poznała bardzo miłego mężczyznę, zaczęli się spotykać i miała wrażenie, że zna go całe życie.

Szczęście bardzo pasowało Annie, przez co jeszcze bardziej odmłodniała i rozkwitła. Jakby przeniosła się do bajki z tej rutyny, w której żyła przez wiele lat.

Córka przypomniała sobie o Annie dopiero po kilku miesiącach, gdy jej mąż zaczął flirtować z ich nianią i trzeba było z kimś zostawić dziecko, a Marta już nie ufała obcym ludziom. Była pewna, że mama jak zwykle przyjdzie na jej pierwszy telefon.

Ale Anna odpowiedziała, że teraz nie ma na to czasu. Kocha swoją córkę i wnuka, ale teraz postanowiła żyć dla siebie.